1 maja po siedmiu latach od rozszerzenia UE Niemcy otwierają rynek pracy. Nie oznacza to jednak, że każdy chętny bez problemu tę pracę znajdzie. W Niemczech brak jest lekarzy, ale wyłącznie w landach wschodnich. Nie ma chętnych do pracy np. w zawodzie hydraulika czy piekarza. Tu są szanse dla Polaków. Brakuje także opiekunek i opiekunów dla osób starszych.
Niemieckie związki zawodowe nadal protestują. Domagają się zwiększenia kontroli rynku, płacy minimalnej w całej gospodarce oraz gwarancji takich samych płac dla pracowników napływowych i Niemców.
Rząd odrzuca konsekwentnie wszelkie żądania powszechnej płacy minimalnej, ale zdecydował się na jej wprowadzenie w kolejnej, dziesiątej już, branży. Chodzi o pracowników czasowych, w której to branży od 1 maja obowiązywać będzie płaca minimalna 7,79 euro za godzinę w landach zachodnich oraz 6,89 euro na wschodzie Niemiec.
Ale to się może wkrótce zmienić, gdyż przygotowywana jest regulacja umożliwiająca zatrudnianie ludzi wykonujących te zawody z krajów spoza UE. Jak się ocenia, w Niemczech pracuje obecnie 100 tys. opiekunek z nowych państw członkowskich UE, z tego ponad trzy czwarte pochodzi z Polski.
Do 2020 r. do Niemiec ma napłynąć 1,3 mln pracowników, zdecydowana większość z Polski. Pod koniec 2009 r. w Niemczech zatrudnionych było 580 tys. pracowników z nowych państw UE, z tego ok. 420 tys. Polaków.
W Republice Federalnej Niemiec jest obecnie spore zapotrzebowanie na pracowników w wielu sektorach gospodarki, zatem wiele przedsiębiorstw jest zadowolona z nadchodzących zmiany. Tego entuzjazmu nie podzielają ich podwładni, którzy boją się konkurencji określanej jako „tańsza i lepsza siła robocza”. Pojawiają się również komentarze, iż czas skończyć z wizerunkiem „niedostępnej twierdzy” i ochroną niemieckiego rynku pracy przed obcokrajowcami, gdyż może to negatywnie wpłynąć na niemiecką gospodarkę. Co ważne, takie podejście państwa kłóci się z ideą integracji europejskiej, u podstaw której leży m.in. integracja gospodarcza w obrębie Wspólnego Rynku.
Jeżeli dana osoba planuje w przyszłości pracować w Niemczech, już dziś powinna podjąć naukę języka niemieckiego, gdyż warto pamiętać, że w wielu ofertach pojawia się on jako warunek konieczny do spełnienia (tzw. kryterium sztywne). Fizjoterapeuta władający językiem niemieckiemu może liczyć na znacznie większe zarobki w Niemczech, niż ten, pracujący w Polsce na tym samym stanowisku.
„Przykładem walki niemieckich pracodawców o nowych pracowników są liczne programy kształcenia zawodowego skierowane do młodych ludzi w wieku 16 – 25 lat, którzy ukończyli szkoły zawodowe, technika bądź licea i znają język niemiecki. Pracodawca oferuje zdobycie fachu, niewielkie na początek wynagrodzenie stażowe (rzędu 500 – 700 euro) i uzyskanie certyfikatu ważnego na całym rynku niemieckim, a przede wszystkim praktycznie daje gwarancję zatrudnienia po zakończeniu stażu” – tłumaczy Soszka-Ogrodnik, menadżer Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej (www.swiecie.net).

Wyślij znajomym powiadomienie
o nowej stronie:
Wybierz formę, która najbardziej Tobie odpowiada:




Dodawanie komentarza