Dotychczas, jako główny powód braku organów do przeszczepów w Polsce, wskazywano obawy społeczeństwa wobec idei donacji narządów. Teraz coraz częściej zwraca się uwagę, że w równej mierze sukcesy transplantologii zależą od postawy lekarzy. W kraju identyfikuje się zbyt mało dawców. O tym, dlaczego tak się dzieje rozmawiamy z prof. Marianem Zembalą, dyrektorem Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu.
- Panie profesorze ilość przeszczepów w Polsce w minionym roku zaczęła optymistycznie rosnąć. Jednak w tym roku do 9 lutego wykonano zaledwie dwa przeszczepy serca. Ta sytuacja musi niepokoić.
Prof. Marian Zembala: - Tak po prostu jest. Ale to nie asumpt do tego, aby dramatyzować. Należy unikać wpadania w krańcowo różne nastroje. Odbijać się od bandy do bandy. Lament, że przeszczepów jest za mało, że robią je za granicą, niewiele zmieni.
Należy z takiej sytuacji jak najszybciej wyciągnąć wnioski. I to właśnie dzięki inicjatywie minister Kopacz oraz prezesa NFZ w tej chwili się dzieje. Fundusz płacąc za leczenie, zaczyna wymagać, aby identyfikowano dawców i prowadzono program opieki nad nimi. Nie ogranicza swej roli do płatnika, ale zaczyna monitorować ilu pacjentów było potencjalnymi dawcami, a ilu z nich faktycznie nimi zostało, ile dokonano pobrań.
- Rzeczywistych dawców brakuje. To znaczy, że zawodzi system ich identyfikowania?
- Nie mówmy o systemie skoro on w szpitalach w ogóle nie istnieje. To trzeba zmienić. Fundusz pyta w tej chwili po kolei szpitale czy przeprowadza się w nich rozpoznawanie śmierci mózgu, czy powołano komisję ds. orzekania śmierci mózgu. Jeśli jej nie powołano, to zadaje pytanie - dlaczego? Pytajmy o to, jaka jest organizacja opieki nad pacjentami. I wyciągajmy z tych odpowiedzi wnioski.
Do dzisiaj niestety jest tak, że dyrektor szpitala zapytany o pobrania narządów i tkanek mówi: np.: ja bardzo bym chciał, ale ordynator OIOM-u nie jest zainteresowany. Natomiast, kiedy rozmawia pan z ordynatorem, słyszy pan: największą przeszkodą jest sceptycyzm dyrektora w sprawie donacji.
Teraz Fundusz zmusza jednego i drugiego, aby przestrzegali wszystkich procedur. Ma do tego największe prawo, bo to on płaci za leczenie. A płacąc, jeszcze raz powtórzę, ma prawo i obowiązek wymagać również, aby nie umierali najciężej chorzy, dla których jedyną szansą jest przeszczep.
- W kontekście danych o małej liczbie przeszczepów jakie w tej chwili przeprowadza się w Polsce padają informacje o wielkich kwotach, za które można dokonać przeszczepu poza krajem.
- Absurdem jest mówienie o przeszczepach za granicą. To nie są żadne rozwiązania. Oznaczałoby to, że ci, którzy mają pieniądze mogą mieć przeczep, natomiast ci, którzy nimi nie dysponują, nie mają na co liczyć. W przeszczepach u dzieci przecież mamy wyniki lepsze niż wiele ośrodków zagranicznych. Dlaczego więc nasze dzieci mają tam jechać?
Postawmy pytanie i odpowiedzmy sobie na nie w praktyce, jak to się dzieje, że szpitale nie zgłaszają dawców. Program opieki nad dawcą jest nie tylko po to, aby ratować człowieka, ale także po to, aby dawca był w lepszym stanie narządowym w momencie pobrania. Z tym się wiążą lepsze wyniki po przeszczepie serca, płuc, nerek. Wreszcie słynny model hiszpański wchodzi do Polski i to jest zasługa pani minister Kopacz. Dzięki temu uratujemy przeszczepami dużo więcej chorych.
Jacek Janik/blogilekarzy.pl

Wyślij znajomym powiadomienie
o nowej stronie:
Wybierz formę, która najbardziej Tobie odpowiada:




Dodawanie komentarza