Rzecznik Praw Obywatelskich, Janusz Kochanowski poinformował 12 stycznia, że złożył do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zbadanie, czy obowiązek przynależności do samorządów zawodowych, w tym lekarskich, jest zgodny z konstytucją. - Ten wniosek to zły pomysł - mówi Andrzej Włodarczyk, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie.
- Przez 20 lat nikomu nie przeszkadzały te zapisy, aż tu nagle postanowiono się nimi zainteresować. Mając pełen szacunek do Rzecznika jego argumentację uznaję za śmieszną - przyznaje w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl Andrzej Włodarczyk. Uważa, że skierowanie wniosku o zbadanie zgodności z konstytucją 20 ustaw dotyczących korporacyjnej przynależności to poważny błąd.
Janusz Kochanowski powiedział, że monopol nie prowadzi do podniesienia jakości wykonywanego zawodu. Jego zdaniem art. 17 konstytucji mówi o możliwości, a nie powinności zrzeszania się. – Nikt nie może być zmuszany do zrzeszania się – podkreślił.
Głosy były podzielone
Dyskusja na temat zmiany przepisów dotyczących obligatoryjne przynależności do samorzadów zawodowych - w tym izb lekarskich - rozpoczęła się jeszcze za czasów rządów poprzedniej koalicji. – W programie PiS znalazło się zniwelowanie roli korporacji zawodowych w życiu publicznym. Zastanawiamy się więc, czy na pewno wszyscy medycy muszą należeć do samorządu, czy powinniśmy im zostawić pewną dowolność – mówił wtedy dziennikarzom Rzeczpospolitej ówczesny wiceminister zdrowia Bolesław Piecha.
– W środowisku lekarskim głosy są podzielone. Część podkreśla, że przynależność do korporacji zawodowej zwiększa prestiż zawodu. Inni uważają, że sprzyja to elitarności i ogranicza dostęp do niego – precyzował poseł PiS Tadeusz Cymański.
Jak twierdzili lekarze aktywnie działający w strukturach korporacji, wywołanie tematu zniesienia obligatoryjnej przynależności do lekarskich samorządów miało być reakcją na poparcie przez izby lekarskich protestów i żądań podwyżek. To poparcie przybierało i taką formę jak w woj. łódzkim. Tam izba lekarska zagroziła swoim członkom, którzy nie wezmą udziału w proteście, że nie będzie im wydawać żadnych pozytywnych opinii. Dyrektorom szpitali, którzy mieliby powstrzymywać pracowników przed zwolnieniem się z pracy, korporacja zawodowa groziła rozprawą przed sądem lekarskim.
– To było nadużycie władzy przez samorząd – przyznawała potem Ewa Kopacz, dziś minister zdrowia, wtedy przewodnicząca sejmowej komisji zdrowia. Mówiła, że dobrowolne uczestnictwo w samorządzie lekarskim może się okazać dobrym pomysłem.
O takim rozwiązaniu i dzisiaj nie chcą słyszeć działacze izb lekarskich. Według Andrzeja Włodarczyka, jeśli przynależność do izb będzie dobrowolna, stracą sens istnienia. Tu argumentem ma być prowadzenie lekarskich sądów korporacyjnych, przed którymi na wezwanie muszą stawać wszyscy lekarze, a nie tylko ci, którzy się na to dobrowolnie zdecydują.
Są ważniejsze problemy
Niektórzy lekarze dają do zrozumienia, że izby niedostatecznie aktywnie działają na rzecz ich interesów i każą płacić składki. – W naszym samorządzie członkowie nie płacą i nikt nikogo za to nie wyrzuca. Poza tym nie są to wysokie koszty, w ciągu roku 400 złotych – przekonuje Andrzej Włodarczyk.
W jego przekonaniu, gdy TK uzna przepisy za niezgodne z konstytucją, trzeba będzie na nowo napisać wiele ustaw. – No bo jak wówczas administracja będzie mogła sprawować pieczę nad osobami wykonującymi zawody zaufania publicznego? – zastanawia się Włodarczyk.
Przewodniczący warszawskiej Rady Lekarskiej przyznaje, że niezadowolonych na pewno nigdy nie zabraknie. Czasem niezawodowoleni są ci lekarze, którzy mieli do czynienia z wewnętrznymi organami samorządu wymierzającymi sprawiedliwość w ramach korporacji.
– Zarzuca się nam, że samorząd nie realizuje w pełni swoich zadań. Ale przecież my jedynie opiniujemy przepisy prawne i tak naprawdę z naszym zdaniem nikt z tworzących te zapisy, liczyć się nie musi – broni izby przed atakami niezadowolonych Andrzej Włodarczyk. – Jest wiele innych istotniejszych problemów, którymi powinien zając się RPO – mówi portalowi rynekzdrowia.pl przewodniczący Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie.
Prawo czy obowiązek
Janusz Kochanowski, kierując wniosek do TK zwrócił uwagę, że zgodnie z art. 20 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności „każdy ma prawo do swobodnego, pokojowego zgromadzenia się oraz do swobodnego stowarzyszania się, włącznie z prawem tworzenia związków zawodowych i przystępowania do nich dla ochrony swoich interesów". Zaznaczył, że jest to prawo, a nie obowiązek.
Zdaniem RPO obowiązkowa przynależność do korporacji oznacza nieproporcjonalną ingerencję w wolność wykonywania zawodu i de facto tworzenie grup interesu.
Piotr Wróbel, Piotr Przeniosło/blogilekarzy.pl

Wyślij znajomym powiadomienie
o nowej stronie:
Wybierz formę, która najbardziej Tobie odpowiada:



Dodawanie komentarza