Miłość

2010-09-19 13:53:08

Największe błogosławieństwo, a zarazem największe przekleństwo człowieka. Nadaje życiu sens, nasyca je barwami, otula ramionami bezpieczeństwa. Sprawia, że stajemy się ważni i niepowtarzalini. Jest uśmiechem dnia codziennego i wciąż od nowa odkrywanym cudem. Wszyscy jej pragniemy i szukamy. Wszyscy dla niej żyjemy.

 

Kiedy jednak komuś, z kim łaczy nas ta magiczna nić, dzieje się coś złego, a my pozostajemy bezsilni... wtedy miłość miesza nam zmysły. Niszczy. Zadaje ból tak silny i nieopisany, że jest nas w stanie zrozumieć tylko ten, kto kochał i musiał przyglądać się cierpieniu ukochanej osoby. Wtedy miłość gasi wszystkie światła, zostawia nas w ciemności i śmieje się szyderczo, gdy usiłując przebrnąć przez mroki, potykamy się i ranimy coraz głębiej.

 

O ileż byłoby łatwiej bez miłości. A jednak... chyba nie potrafimy bez niej żyć.



Nie dodano kategorii

Komentarze: 5

antimedicus 09.12.2010 r., 18:45
dziękuję, Olu:)
olga1_1987@tlen.pl 07.12.2010 r., 13:27
"Gdzie Twój beztroski śmiech i spokój o każdy nas dzień.Gdzie takie szczęście do lez. Pytasz mnie bo myślisz ze wiem...(...) " Życzę dużo pogody ducha i spotkania Prawdziwej Miłości ;-)
antimedicus 21.09.2010 r., 15:14
Zapomniałeś, Doktorze, że Miłość ma wiele twarzy. I jak niektóre z tych twarzy da się zastąpić (zwłaszcza, gdy okazały się tylko pięknymi maskami, założonymi, by nas uwieść), tak inne są jedyne, niepowtarzalne i niezastąpione. Nic nigdy nie zastąpi miłości matki do dziecka, nic nigdy nie dorówna więzi, jaką ma się z rodzeństwem, czy rodzicami. To jedna z tych twarzy miłości, która może być czasem wykrzywiona złością, smutna, poorana zmarszczkami, ale nie ma takiej, która mogłaby zająć jej miejsce. Żadna nawet tysiąc razy piękniejsza, nie zastąpi - po tej prawdziwej - pustki w sercu. Jakakolwiek jednak z twarzy miłości zainspirowała mnie do napisania powyższego posta, miałam na myśli MIŁOŚĆ PRAWDZIWĄ. Tą, która daje nam codzienne poczucie bezpieczeństwa i radość. Nie chodziło mi też o ból, który, ktoś kogo kochamy zadaje nam świadomie, a raczej ten, który atakuje nas, gdy przyjdzie nam zmierzyć się z cierpieniem tego drugiego, ukochanego, człowieka i przyznać samemu przed sobą, że jest się wobec tego cierpienia bezsilnym... Zraniło mnie w życiu paru ludzi, cierpiałam w różnych odcieniach smutku. Nic jednak nie da się porównać z psychicznym bólem, gdy cierpi ten, kogo kochasz. To ból duszy, a jednak balansujący już na granicy tego fizycznego. Kiedy wiesz, że zrobiłbyś wszystko, by pomóc, by wziąć choć część na swoje barki, jednak z przerażeniem odkrywasz, że możesz być tylko widzem w tej tragedii...
dochtor_oko@onet.pl 20.09.2010 r., 15:05
Jak to mawiaja,ze na nieudana milosc najlepsza jest nowa milosc. To wydaje sie absurdalne, ale to prawda, bo czlowiek musi czuc ze jest komus potrzebny. Potrzebuje kochac i byc kochanym. Jak pojawi sie ktos w twoim zyciu to zobaczysz ,ze z dnia na dzien zaczniesz patrzec na swiat inaczej, pod warunkiem ,ze to bedzie TA MILOSC - MILOSC PRAWDZIWA. "...milosc miesza .Niszczy." - to co miesza i niszczy nie moze sie nazywac prawdziwa miloscia. "..milosc gasi wszystkie swiatla ,zostawia nas w ciemnosci.." - milosc jest swiatlem , to my ludzie gasimy nasze nadzieje i ukrywamy sie w ciemnosciach , nie dajac sobie szansy...nie jestem jakims ekspertem,ale wydaje mi sie,ze tak jest. Uwierz... i miej nadzieje... Zycze ci odkrycia w sobie sily...
tecumseh 20.09.2010 r., 10:40
Chciałem coś dodać od siebie, jak zwykle mądrego i ponadczasowego. Jednak nie potrafię.

Dodawanie komentarza