Nadeszła jesień
2010-09-05 13:54:45
Właściwie to zupełnie nie wiem, co napisać. Miniony tydzień tak rozłożył mnie na łopatki, że nie byłam w stanie wykrzesać z siebie ani słowa. Teraz jednak potrzeba pisania przeważa nad niemocą.
Jesień. W tym roku wyjątkowo wcześnie postanowiła zająć miejsce lata. Tydzień temu był wszak jeszcze sierpień, a ja idąc przez ogród czułam intensywny zapach jesieni. Osobiście mój ulubiony. Nieco ostry, wyrazisty, dojrzały. Wyjątkowy. Kiedyś nie lubiłam tej pory roku. Była dla mnie smutna, szara, bez znaczenia. Wiosna oznaczała nowe życie, śpiew uśpionych dotąd ptaków, radość. Lato było ciepłe i kolorowe, przynosiło śmiech i wolność - wakacje. A zima? Ornamenty mrozu na oknach i śnieg. Biały puchaty śnieg, zmieniający miasta w bajkę. No i narty. Jesień zaś była żmudnym oczekiwaniem, wiatrem wiejacym w oczy, wodą chlupiącą w butach. Dziś dla mnie jest nostalgią spływającą kroplami deszczu po szybach, tajemniczą mgłą między latarniami, tysiącem barw liści szeleszczących pod butami. Może do jesieni trzeba dojrzeć?
