Muzyka balsam dla duszy
2010-08-27 00:06:50
Koleżanki wyciągnęły mnie dziś na koncert muzyki poważnej. Było warto. Te światy, które otworzyły przede mną klasyczne dźwięki, te historie, które zobaczyłam przed oczami... Bardzo, bardzo dawno nie byłam na tego typu imprezie. Chyba właściwie odkąd mój brat skończył szkołę muzyczną. Wiadomo, nie jest to popularny sposób rozrywki. Trochę szkoda, muzyka poważna często niedoceniana, jest piękna.
Pierwszy fortepian wprowadził mnie w nastrój, a od drugiego się zaczęło. Nie wiem dlaczego, ale wszystkie sceny, które rozegrały się w mojej wyobraźni, wymagały cofnięcia się w czasie o kilka wieków. Długie suknie, pałace, galopujące konie i pędzące karety. Kłótnie, uniesienia, szalone pogonie. Dopiero pierwszy skrzypek sprowadził mnie na ziemię, bo kocham dźwięki skrzypiec, ale są dla mnie nieodmiennie przejmująco smutne, więc teraz tym bardziej łzy stoczyły mi się po policzkach. Późniejsze duety jednak znów porwały mnie w inny świat i tak już zostało, poprzez śpiewaków, a na fenomenalnym kwintecie skrzypkowo-wiolonczelo-fortepianowym kończąc. Wyszłam z sali koncertowej bardzo pozytywnie naładowana i gratulowałam sobie udanego wyjścia.
Dobrze czasem poczuć powiew optymizmu!
