Pakowanie

2010-07-28 15:28:50

I oto nadeszła ta wyczekiwana ostatnio przeze mnie chwila. Ostatni dzień na chirurgii. Nie żebym narzekała, to był fajny staż. Zapoznałam się bliżej z kolegami z roku, których dotychczas znałam tylko z widzenia, pospotykałam się ze starymi znajomymi, ani raz nie stanęłam do zabiegu;) Pewnie powinnam się wstydzić tego ostatniego, ale tym razem naprawdę jestem niewinna - nigdy nas nie chcieli. A ja już nie nalegałam.Cool Cóż, wbrew mojemu tacie, który uparcie twierdzi, że będę chirurgiem:

 

Ja gorąco: - Po moim trupie, tato!

Tata, ignorując mnie zupełnie: - To co neurochirurgia?

Ja z irytacją: - Nigdy nie będę nikogo kroić. Mowy nie ma!

Tata z coraz większą frajdą: - Neuro jest fajna, ale mogłaby być też kardio...

Ja, tracąc kontrolę: - NIE BĘDĘ CHIRURGIEM!

Tata z pobłażaniem: - Dobra, dobra. Lekarzem też miałaś nie być.

 

To są takie nasze, że tak powiem, dialogii cykliczne. Swoją drogą nie wiem, skąd mu się ta chirurgia wzięła. Przecież to naprawdę jest niekobiece. Tak więc wbrew mojemu tacie, chirurgiem być nie zamierzam. Bynajmniej nie z takim skutkiem jak nie zamierzałam być lekarzem:P

 

Poza tym, choć aura za oknami wybitnie niesprzyjająca, bo leje niemiłosiernie, udało mi się niemal cudem pozałatwiać wszystkie formalności. Zjedziłam się po całym mieście i nieźle zmokłam, ale papierologia do przodu. Pozostaje więc pakowanie. Na razie wstępne, muszę się przenieść stąd do mojego rodzinnego domu i miasta, skąd wyruszamy. W piątek nastąpi pakowanie ostateczne. Dlatego też piszę już teraz, gdyż może się tak zdarzyć iż w przedwyjazdowym ferworze nie zdążę się pożegnać. Udanych wakacji tym, którzy również ruszają na urlop i przyjemnej pracy dla tych, którzy zostają. Mam nadzieję, że pogoda dopisze i nie przesadzi w żadną ze stron. I że przywiozę mnóstwo zdjęć ;)

 

A na koniec piosenka Sunrise Avenue. Z dwóch powodów - pierwszy to hit lata sprzed dwóch lat. Sprzed czasu, kiedy wszystko, co teraz wprawiło mnie w tak podły nastrój, się zaczęło. Pamiętam doskonale, jak brat i tata podgłaśniali radio na full w naszej drodze nad morze, gdy tylko rozbrzmiały pierwsze dzwięki tego utworu. Drugi, hmm, cóż... bardzo adekwatne - I slowly realized there’s nothing on our side...


 

Out of my life, Out of my mind
Out of the tears that we can’t deny
We need to swallow all our pride
And leave this mess behind
Out of my head, Out of my bed
Out of the dreams we had, they’re bad...

 



Nie dodano kategorii

Komentarze: 2

antimedicus 02.08.2010 r., 15:24
wiem,wiem,nie nalezy sie zarzekac:) tak czy inaczej z checia przeczytam Twojego maila.moj adres- esmenai@gmail.com sloneczne pozdrowienia z mojego ukochanego wakacyjnego miejsca
dochtor_oko@onet.pl 02.08.2010 r., 01:30
Moim zdaniem wszystko co na sile nie ma sensu ,ale nie nalezy zarzekac sie ze " Nigdy..." badz "Nie bede..." , bo nigdy nic niewiadomo ;) A skoro mowa o chirurgii.. :) Moze zainteresowalaby cie moja specjalizacja ? Zajmuje sie chirurgia refrakcyjna. Nie chce w tym miejscu pisac o szczegolach swojej pracy , a chcialbym z toba porozmawiac. Czy moglabys podac mi swojego meila? Zapewniam ,ze nie zamierzam cie do niczego namawiac ani przekonywac..Jednakze zdobywanie dodatkowej wiedzy, doswiadczenia nie szkodzi ,a zawsze przydac sie moze.... Pozdrawiam

Dodawanie komentarza