It’s raining man!
2010-07-25 16:11:53
Cudownie świeży, leniwy weekend. Już nie pamiętam, kiedy tak bardzo cieszyłam się z deszczu. Może to też fakt, że czas powodzi spędziłam z dala od Polski i w sumie od początków lutego, tylko z małymi przerwami panowała dla mnie wiosna/lato. Ostatnie dni upałów były dla mnie tak wyczerpujące, że dosłownie modliłam się o deszcz. No i oto jest. Orzeźwiający chłodek, szum za oknami, krople stukające o parapet. Mam ochotę zwinąć się w kłębek obok mojego kota i mruczeć z zadowolenia.
Wreszcie czuję, że odpoczęłam i miałam czas dla siebie. Upiekłam ciasto, czytałam książkę, oglądnęłam film i porządnie się wyspałam. No i od razu samopoczucie jest lepsze. Dobrze się składa, że udało mi się teraz naładować akumulatory, bo czeka mnie teraz zwariowany tydzień. Nie dość, że koniec miesiąca i związane z tym formalności, to jeszcze w piątek w nocy wyjeżdżam na urlop, więc już w ogóle będzie sajgon. Oczywiście to dla mnie dobrze. Lepiej, że do samego końca będę mieć zajęcie. Jakoś wciąż boję się zostawać ze swoimi myślami sam na sam...
Ale już wkrótce morze. Nasze piękne, polskie morze. Nie mogę się doczekać, bo miejsce, w które co roku jeździmy ma dla mnie specyficzną moc. I mam nadzieję, że jak zawsze szum morza ukoi moje smutki i przywróci mi uśmiech. I że jak zawsze, zrobię tysiąc zdjęć ;)
