Nieletnia:)
2010-07-12 23:13:54
Początkowo chciałam napisać, że to był cudowny weekend, ale zabrzmiało to w moich myślach, jak dość naciągana próba przekonania samej siebie, że absolutnie wszystko jest okey. Nie jest i pewnie jeszcze długo nie będzie. Minęły trzy tygodnie. Aż. I dopiero. Czas ciągnie mi się jak guma do żucia i czerpanie radości z czegokolwiek kosztuje mnie dużo więcej wysiłku. Nie jest jednak niemożliwe. Dlatego walczę ze sobą.
Ale, mimo wszystko, weekend był naprawdę udany. Przyjechałam w piątek wieczorem i zastałam w naszym letnim domku brata z dziewczyną. A ponieważ humor miałam wybitnie pt.: let’s drink, bardzo mi to odpowiadało. Graliśmy w pokera (mój brat bezlitośnie nabijał się z nas, że jedyny moment, w jakim się podnieciłyśmy, zarejestrował, kiedy rozmowa przez przypadek doprowadziła nas do błyszczyków do ust :P ) i piliśmy driny. Wcześniej jednak piwko. A wspominam o tym z tego powodu, że w Carrefourze, kiedy to po nie poszłam, spotkało mnie coś miłego. No dobra, raczej komicznego, niemniej jakieś dwa, trzy lata temu zdarzało mi się to nagminnie, ale ostatnio przestało. No cóż, w końcu, jakby to określił mój tata – posunęłam się.
Poszłyśmy ze szwagierką kupić właśnie piwo i coś do przegryzania. W rezultacie w moim koszyku znalazły się trzy butelki Heinekena, Crunchipsy serowo-cebulowe i sok malinowy. Stoję przy kasie, czekam na rachunek i uśmiecham się do pana miło.
– A dowodzik można prosić? – Pan spojrzał na mnie raczej krzywo.
Tak mnie zatkało, że w pierwszym momencie nie zrozumiałam, o co chodzi i tylko otworzyłam buzię. A jak już do mnie dotarło, roześmiałam się radośnie.
– Ależ oczywiście! – I zaprezentowałam panu prawie już dziesięcioletni dowód.
Natomiast szwagierka, która właśnie wróciła ,wybałuszyła oczy, nie rozumiejąc, co robię.
– Widzisz, wciąż jestem młoda! – zakomunikowałam jej z entuzjazmem. No bo naprawdę, żeby przez trzy Heinekeny?! Tego wieczoru już nic nie było mi w stanie popsuć humoru. Dawno nie otrzymałam takiego komplemenetu!
A wszystko to przypomniało mi teraz jedną z moich ulubionych piosenek Bryana. Wanna be young rest of my life, never say no...
