Wieczór z fondue
2010-07-08 20:49:21
Pyszny!
Tylko dlaczego wszystko, co tak smaczne jest piekielnie niezdrowe i z dużą dawką cholesterolu? Niemniej wieczór się udał. Białe winko, grecka sałatka i dużo, dużo sera:) Mniam, mniam. Przyjemnie było się oderwać w ten sposób od ponurych myśli. Uczciwie jednak przyznaję, że przyrządzanie tego wszystkiego, to była męka. Nie żebym nie lubiła bawić się w kuchni, bo baaardzo to lubię, a razem z dziewczynami było jeszcze wesoło. Niemniej to ja byłam gospodarzem, więc po pracy przypadł mi zaszczyt zrobienia zakupów. Jak to zwykle bywa kupiłam zdecydowanie więcej niż byłam w stanie unieść (moja stała przypadłość w supermarkecie) i po raz milionowy po wytoczeniu się z Auchana zadałam sobie pytanie, dlaczego, do diabła, nie mam samochodu?! Jakoś jednak się dotaskałam na miejsce i padłam nieżywa. A zaraz potem rozległ się dzwonek do drzwi i wieczór z fondue się rozpoczął. Problem zaś twkił w tym, że ostatnią rzeczą, jaką jadłam było śniadanie przed wyjściem do pracy około godziny 7.30. Dość skromne na dodatek. No a że właśnie zaczęła dochodzić 18:00, żołądek przyklejał mi się już do gardła. I naprawdę ledwo hamowałam odruch, żeby nie pożreć surowego kurczaka, którego kroiłam w kawałeczki :P Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, niesamowitym obżarstwem suto podlanym winem. I wszyscy żyli długo i szczęśliwie;)
No a dziś, kiedy jechałam do szpitala pozałatwiać sprawy w kadrach, między jednymi światłami a drugimi zaczepił mnie nieznajomy. Nie będę opisywać szczegółów naszej absurdalnej rozmowy, na temat obecnej mody i mojej fascynującej żółtej bluzki, która tak poruszyła owego chłopaka, że aż postanowił mnie zagadnąć. Przytaczanie jej nie ma najmniejszego sensu. Nie wiem, jaki cel miała jego zaczepka, chciał usłyszeć mój głos, zobaczyć mój uśmiech, czy zatrzymać mnie na chwilę... Nie istotne. Grunt, że poprawił mi humor, który jak wiadomo, nie jest ostatnio(zwłaszcza na tym gruncie) najlepszy. Ale skoro nieznajomi uśmiechają się do mnie na ulicy, to może jeszcze nie jest tak źle?
No i słońce wróciło! Mam nadzieję, że weekend będzie piękny.
I na koniec jeszcze piosenka z wczorajszego wieczoru:)
