Letnia nostalgia
2010-06-24 19:10:46
Kubek bardzo słodkiego, gorącego kakao i rafaello. Mało wiosennie (właściwie mało letnio! bo przecież już lato, choć wcale tego nie czuć) i zdecydowanie mało dietetycznie, ale co tam, chrzanić to. Może przynajmniej podniesie mi się poziom tych cholernych endorfin, skoro niezawodne zwykle zakupy nie podziałały (no, przynajmniej nie do końca). Tak, tereniu, zdecydowanie masz rację. Pralinki są dobre. I wszystko inne z czekoladą. Kiedy jest mi smutno, mój mózg zawsze doprasza się słodkości.
W sumie to nawet dobrze się trzymam. Myślałam, że będzie gorzej. Tylko nie wiem, czy to kwestia tego, że usilnie nie pozwalam sobie na myślenie o tym, i kiedy wreszcie nie znajdę nic do roboty, co wcześniej czy później musi nadejść (mieszkanie już prawie lśni), po prostu pęknę, czy może problem będzie już mniej wyraźny, trochę oswojony. Tak czy inaczej, jak na razie blokowanie emocji i analizy sytuacji idzie mi nieźle i jestem z siebie dumna. Tylko ta pogoda... Jakby na złość mnie ciągle pada...
Jutro piątek, weekend, odpoczynek. Zero wstawania, wrednego dźwięku budzika, tłuczenia się z jednego końca miasta na drugi. Z drugiej strony wcale nie wiem, czy to tak dobrze. Jadę do rodziców. Nie chcę im prezentować zdołowanej mordki. Mam jednak nadzieję, że zmiana otoczenia trochę odwróci moją uwagę.
No i może trochę lata na pociechę zaświeci słoneczkiem. Byłoby miło.
