1000 dni nudy

2010-03-01 23:22:53

Jeśli nie wiecie, co to nuda, zapraszam na Tysiąc dni w Wenecji. Nie, bynajmniej nie uważam, że miasto Dożów i gondoli jest aż tak nudne, choć pani Marlena de Blasi naprawdę dała z siebie wszystko, żeby mnie o tym przekonać. Osobiście lubię Wenecję, choć nie umieram z miłości do niej. Byłam tam kilka razy, podobało mi się, chętnie wybiorę się raz jeszcze, tym razem może z moją drugą połówką. Najpierw jednak muszę chyba zapomnieć o tej  książce. Gdyby nie to, że cierpię na nieuleczalne schorzenie "muszę skończyć czytać książkę, którą już zaczęłam" dawno już upchnęłabym to paskudztwo na dnie szafy. Właściwie nie potrafię określić w czym twki problem tej powieści, czy też mój (?). Lubię czytać. Bardzo. Lubię historie miłosne, nie wstydzę się tego. Kocham morze. Historia poznawania Nieznajomego z Obcego Kraju powinna być bliska mojemu sercu. A mimo to książka ciągnie się dla mnie jak flaki z olejem (choć opowiada o wyśmienitej włoskiej kuchni i nie tylko, która z flakami raczej nie ma nic wspólnego :P ). Ciekawe, czy to ja jestem, jak zwykle, o kilka poziomów za nisko, i nic poza bezwartościową komerchą do mnie nie dociera, czy książka rzeczywiście jest nudna. Bo dla mnie jest dłużącym się monologiem, opowiadającym o dwójce ludzi, którzy dotąd wcale nie mieli miłego życia. Na dodatek w narracji pierwszoosobowej, której na ogół nie trawię (ewentualnie w krótkich, mocnych psychologicznie formach). Załóżmy jednak, że jakoś przebrnę przez te tysiąc dni (bo na razie jestem gdzieś na trzysetnym trzydziestym z grubsza), nie wyobrażam sobie jednak zafundować sobie wycieczki na kolejne dwa tysiące do Toskanii i Orvietto. Miejsc, których nota bene jeszcze nie widziałam, i nie daj Boże, mogłabym się zniechęcić. Uhhh, uzewnętrzniłam się. Tak mnie dziś w tramwaju napadło, bo na ogół czytam, jak wracam z pracy. I doszłam do wniosku, że chyba najwyższy czas stracić nadzieję, że książka się "rozkręci"...

 

Jakieś propozycje na coś lekkiego w wiosennym nastroju?



Nie dodano kategorii

Komentarze: 2

antimedicus 08.03.2010 r., 13:39
Od czasu do czasu lubię i dobre s-f, dziękuję za rekomendację, na pewno przeczytam:)
misiek 06.03.2010 r., 23:17
W chili obecnej czytam "Homo bimbrownikus" Andrzeja Pilipiuka. Jeśli lubisz s-f, to pewno będzie miłe, bo napisane jest lekko, łatwo i przyjemnie :)))

Dodawanie komentarza