Bezsenność nie w Seattle
2009-12-04 03:57:34
Piję wino i czytam Literaturę Prawie Dla Dzieci. Źle ze mną? Być może, ale humor mam dobry, a to najważniejsze. Zaczął się grudzień, a to oznacza unoszący się w powietrzu zapach świąt i niepowtarzalną atmosferę pobrzękującą dzwoneczkami. Tak, zdecydowanie jestem z Tych, Którzy Lubią Święta. Być może troche je idealizuje, ale dzięki temu zaczynam żyć w samonapędzającym się wirze dobrego nastroju. A jak to już bywa z czarami, że nie pryskają, dopóki w nie wierzymy, dla mnie Gwiazdka jest magiczna. I dobrze mi z tym.
Więc jak to się stało, że nie mogę spać? Może za dużo endorfin po ewidentnym dołku? (I niech ktoś mi powie, że zakupy nie mają zbawiennego wpływu na kobietę! Psychiatrzy powinni to opatentować jako podstawową terapię w leczeniu depresji pań!) Zgasiłam światło właściwie całkiem zmęczona przygotowywaniem świątecznej płyty dla J., ale zaraz po szczelnym owinięciu się kołdrą, jak to mam w zwyczaju (J. nazywa mnie hot-dogiem), zaczęłam się przewracać z boku na bok. Po 30 minutach poczułam się zirytowana, więc wstałam, żeby otworzyć okno i wziąć łyżkę neospasminy (ostatnie sesje nauczyły mnie zawsze mieć ją w apteczce). Nie mogłam jednak odkręcić, jak zawsze, nakrętki, więc nastawiłam czajnik, coby polać wrzątkiem. W tym czasie poszłam do łazienki i zdążyłam zmienić zdanie. Nie będę się faszerować lekami, nawet ziołowymi, tylko dlatego, że chwilę nie mogę zasnąć! Postanowiłam napić się, wedle babcino-maminych rad, gorącego mleka. Kiedy jednak sięgnęłam do lodówki, mój wzrok zatrzymał się na płynie zgoła nie białym... Butelka czerwonego wina zerkała na mnie z dolnej półki całkiem zachęcająco. I oto jestem:) Za ostatnim rozwiązaniem mojej bezsenności przemawiała też nagle obudzona chęć przetestowania kupionych dziś w ferworze świątecznych zakupów nowych kieliszków. Tak zatem przedstawia się ciąg przyczynowo skutkowy od neospasminy do butelczyny :P
A teraz, pozwólcie, wracam do mojej bajki dla nieco starszych. A jak skończe wino może uda mi się zasnąć. (A jak nie, to w lodówce stoi jeszcze gin :p)
Dobranoc.

Dodawanie komentarza