...

2009-11-24 18:44:30

Nie jestem przekonana, do prowadzenia bloga. Nic w tej kwestii się nie zmieniło. Prowadziłam ich kilka, wszystkie porzuciłam, ich adresy zaginęły. Gdzieś zapewne sobie trwają - wirtualne śmieci czasoprzestrzeni. Próbuję po raz  kolejny, bo brakuje mi pisania. Pomagało znaleźć mi odpowiedzi, a ostatnimi czasy mnożą mi się pytania. Jestem jednak zbyt leniwa na moje staromodne zeszyty w kwiaty, ich czas przeminął. Niestety. Wygląda na to, że się starzeję.

Uważam jednak za cudowną ironię spróbować od nowa tutaj, na "blogach lekarzy". Właśnie dlatego, że lekarzem się nie czuję i widzę całą medycynę w zdecydowanie innych niż większość proporcjach. A może czas stażowania i pisania pomoże mi odpowiedzieć na pytania, czy ostatnie lata były moim przeznaczeniem, czy koszmarną pomyłką. Tylko dowcipem losu, który koniec końców doprowadził mnie do dyplomu z czarno-białym zdjęciem i trzema literkami przed nazwiskiem, czy jednak czymś więcej.

Zobaczymy.



Nie dodano kategorii

Komentarze: 7

antimedicus 25.11.2009 r., 23:15
Witam wszystkich:) kaeri, ja też mam nadzieję, że tym razem zostanę na dłużej! misiu, niemniej jednak magia zeszytów, nawet tych ze sklepowej półki jest znacznie większa niż bloga. Zawsze pisałam w nich tylko piórem i wklejałam różne rzeczy, czterolistne koniczynki, ważne bilety, jakieś okruchy czegoś dla mnie szczególnie znaczącego. Miały swój zapach, barwy i szeleszczące kartki. Co do medycyny... bywa pasjonująca, ale i przerażająca. Przeraża mnie ogrom mojej niewiedzy, to, że mam inne pasje, że wcale nie chcę zrobić kariery... To że wolałabym mieć kilku swoich pacjentów i poświęcić im dużo czasu, ale z poczuciem, że im pomogłam, a nie odwróciłam się za rogiem korytarza i rzuciłam do koleżanki "ta baba jest pierdolnięta". Patrzę na otaczających mnie moich kolegów i wiem, że do nich nie pasuję. A przy tym wszystkim boję się, że się nie nadaję i jestem tu przez przypadek. Nie chcę pracy, którą znienawidzę, ale też nie chcę się poddawać. I jak tu znaleźć złoty środek?
misiek 25.11.2009 r., 21:13
Co do medycyny... Szkoda, że do tej pory nie Wiesz, co robić. Nie chcę być złym prorokiem, ale jeżeli do tej pory nie odkryłaś uroku bycia lekarzem, to obstawiam dwie opcje. Albo będziesz lekarzem nienawidząc tego co robisz, albo jednak zrezygnujesz z zawodu. Szkoda, bo medycyna to interesująca (bardzo!) działka.
misiek 25.11.2009 r., 21:05
Miło, że dołączyłaś do zacnego grona (obecnie rozrastającego się w tempie 1 blogowicz/ miesiąc). Może się spodoba. Czasem jednak mimo tego, co Terenia pisze mamy cięte języki. Radko bo rzadko, ale...
misiek 25.11.2009 r., 21:03
Zeszyty w kwiaty powiadasz... Za moich "młodych" lat można go było samemu zrobić wyklejając okładki zeszytów różnokolorowymi kwiatami (lub innymi motywami) wyciętymi z kolorowych pism. Powlekało się to potem taśmą klejącą (przezroczystą a jakże) i powstawało istne dzieło sztuki, które mogło posłużyć za pamiętnik lub miejsce przechowywania zdjęć samochodów, aktorów itd. Czasy (stety lub niestety) się zmieniły - obecnie bruliony w kwiaty (lub inne takie tam) są dosłownie na wyciągnięcie ręki (czytaj sklepowa pólka). Magia wpisywania do "TEGO" zeszytu minęła bezpowrotnie...
kaeri 25.11.2009 r., 16:09
Witaj Kochana :* Miło, że zasiliłaś nasze szeregi, bo póki co skromne to nasze blogujące grono. Mam nadzieję, że zostaniesz na dobre :)
antimedicus 24.11.2009 r., 23:20
Witaj, tereniu! Dziękuje za miłe powitanie. Nie mam nic przeciwko, abyś i mnie czasem podokuczała:) Nie wiem, jak to moje pisanie tu będzie wyglądać, ale może tym razem mi się uda. Pozdrawiam!
terenia 24.11.2009 r., 22:42
Witaj mila antimedicusko! Ja tutaj nie pisze (pisze gdzie indziej, ale nie zdradze tajemnicy, hahaha) Mozna powiedziec, ze raczej dokuczam naszym milym lekarzom, ale to tylko dlatego, ze sa tutaj sympatyczne i majace humor osoby. Najlepszy jest Misio, dobrze pisze, czyta sie milo jego blog i przewaznie reaguje z humorem na komentarze. Pozdrowienia !

Dodawanie komentarza