To już jest koniec

2010-11-09 16:18:58

 

Jesteśmy wolni, możemy iść...

 

A zatem stało się. To już jest koniec. Najprawdziwszy koniec. Rok minął niczym jeden dzień, a ja teraz mogę westchnąć z nostalgią i oddać się tęsknocie za tym, co już było. Bo o dziwo, jednak nie radości, że jestem już wolna. Człowiek to taka dziwna istota, która z rozmiłowaniem ogląda się za siebie. Może to kolejna odsłona słabości pragnienia posiadania czegoś, czego mieć nie można? Nie wiem...

 

Czas na podsumowanie. Przestałam być lekarzem stażystą. Wkrótce złożę dokumenty o Prawo Wykonywania Zawodu i stanę się najprawdziwszym lekarzem. (To dopiero jest surrealizm!) Czas stażu był fantastyczny. Może trochę niefortunnie zbiegł się z moimi różnymi osobistymi i rodzinnymi przypadłościami, ale i tak był świetny. Ktoś patrząc z boku mógłby powiedzieć, że niewiele się nauczyłam i w pewnym sensie miałby rację. A jednak nie uważam tych trzynastu miesięcy za stracone. Zobaczyłam, że mogę lubić tę pracę, że (ba!) mogę za nią tęsknić. Odpowiedziałam sobie też na pytanie, co dokładnie chcę robić w medycynie. Dla mnie to bardzo wiele. Właściwie wszystko, czego po stażu oczekiwałam. Tylko jakoś tak smutno, że to już minęło. Że nie ma i nie wróci więcej.

Ostatnie uściski dłoni, życzenia powodzenia, uśmiechy i całusy. Koniec. Teraz czas zacząć pracować na własny li tylko rachunek. Stać się świadomym i odpowiedzialnym. Mam nadzieję, że mi się uda.

 



Nie dodano kategorii

Komentarze: 1

milkavoi@yahoo.pl 11.11.2010 r., 20:03
Czytam Pana posty...spędziłam ostatnią noc na czytaniu.Zakochałam się w tym co piszesz...Pozdrawiam

Dodawanie komentarza