LEP-ing i nie tylko
2010-02-16 20:19:10
Postanowiłam sobie zrobić przerwę pomiędzy pytaniem o wskazanie do leczenia operacyjnego tętniaka aorty brzusznej(5cm) a wskazanie do leczenia operacyjnego złamania Collesa(złamanie niestabilne)! Jakoś tak zaczynają mi się mieszać skala Forresta z Fontaine’a, nie mówiąc już o Killipa-Kimbala, nasilenia duszności MRC czy Karnofskyego... Przynajmniej nazwy pamiętam;] Moje szycie skóry po torbieli włosowej ładnie się zagoiło, jeszcze zeszyłam skórę po cholecystektomii i drugiej torbieli włosowej i staż z chirurgii na tym się skończył.
Ten tydzień upływa mi na siedzeniu nad biurkiem i próbach wtłoczenia czegokolwiek jeszcze do głowy, co może okazać się przydatne w sobotę. Nie jest to trudne bo gdzie nie otworzę np. Herolda to prawie same nowe rzeczy napotykam, choćby już tam były własnoręcznie przeze mnie zrobione zakreślenia markerem sprzed prawie 2 lat. Stażuję teraz na internie, tzn. 2 dni tam byłam a wrócę z powrotem dopiero w marcu. Przez dwa dni to widziałam niewiele, ale lekarze zdają się być naprawdę mili i konkretni, za to najadłam się pączków "tłustoczwartkowych" również w piątek;)
Siedzę teraz nad tymi medycznymi papierami a przypomina mi się co jakiś czas opowiadanie Nabokova, którego końca nie znam a jestem bardzo ciekawa. Siedziałam czekając na mojego R. w Empiku w sobotę i zaczęłam poczytwać tego genialnego moim zdaniem autora- "List, który nigdy nie dotarł do Rosji i inne opowiadania". Jakąś zdaje mi się mam podobną wrażliwość... sposób postrzegania rzeczywistości. Nie zdążyłam doczytać jednego opowiadania i teraz czekam na ciąg dalszy z dużym zainteresowaniem.. Takie mam postanowienie, że sprzedam książki, które w przygotowaniach do egzaminu mi towarzyszą, bo już patrzeć na nie nie mogę i mnie wykręca.. Sprzedam je i kupię za to 2 tomy opowiadań Nabokova:) Myślę, że to dobry plan:)
Czas chyba powrócić do leżących obok stosów z wiedzą(brrr...), zwłaszcza że herbatka się już zaparzyła:)
czytaj resztę »A jednak;)...
2010-02-05 22:43:26
Ja, która zawsze zarzekałam się, że nie będę szyć i unikałam na studiach sali operacyjnej jak mogłam, asystowałam dziś do operacji i zaszyłam skórę i to w chorobie dość często spotykanej w testach, za to rzadziej w życiu czyli w torbieli włosowej. Niesamowite uczucie, cieszę się, że się odważyłam:) Swojego rodzaju katharsis.. Taki stres, adrenalina, trzęsące się ręcę a potem ulga, że się to zrobiło i że się udało... Mam nadzieję, że się dobrze wygoi:) Przeżycie jedyne w swoim rodzaju. Pewnie niektórzy z Was je dobrze znają, i to w dużo szerszym zakresie. Dla mnie to coś zupełnie nowego i chcę cieszyć się tym odkrywaniem.
czytaj resztę »