Posty z kategorii: "świat dookoła"


Naiwny zawsze ubezpieczony

2011-01-23 22:34:11


Minął już dłuższy czas jak zostaliśmy zaskoczeni oświadczeniem przedstawiciela PZU który odmówił odszkodowania armatorowi żaglowca „Fryderyk Chopin” .Żaglowiec omal nie zatonął z powodu znacznych uszkodzeń spowodowanych przez wiatr i wzburzone morze. Okręt udało się szczęśliwie odholować do bezpiecznej przystani bez strat w ludziach, co świadczy o dużym szczęściu i opiece boskiej. Oniemiały słuchałem uzasadnienia PZU, że statek nie był ubezpieczony od takiej pogody jaka spowodowała straty. Do końca nie wiem czy sztorm był za duży czy za mały, ale jestem przekonany, że te tak zwane wyjaśnienia miały na celu jedno – nie zapłacić odszkodowania.
Powody zdziwienia są przynajmniej dwa. Pierwszy – statki ubezpiecza się na wypadek  żywiołowych zniszczeń na morzu i jest oczywiste dla przeciętnego umysłu, że, zgodnie z relacjami mediów, przyczyną szkód było morze więc uzasadnienie odmowy było oczywistym wybiegiem. Oszustwo w Polsce, w tym oszustwo instytucjonalne nie powinno dziwić bowiem stale jesteśmy świadkami podobnych przypadków ( służę przykładami) – ale jednak nadal zaskakuje. Po drugie, koszt naprawy statku byłby zapewne niższy niż koszt reklamy o podobnym zasięgu medialnym jak wypadek „Chopina”. Decyzja PZU spowodowała gigantyczną antyreklamę – z otwartą gębą patrzyłem jak PZU „strzela sobie w stopę”. Na miejscu decydentów  PZU natychmiast ogłosiłbym, że oczywiście jako wiarygodny ubezpieczyciel pokryjemy szkody i zapraszamy wszystkich do zawierania umów w naszych agencjach. Zrobiłbym tak nawet gdyby tekst umowy rzeczywiście budził moje wątpliwości. Zamiast tego PZU przekonał wszystkich – a mnie w zupełności, że celem firmy jest nie płacić  za wszelka cenę.
Jeśli w tak głośnym medialnie przypadku zaparł się ,żeby nie płacić  to ja, maluczki, nie mam żadnych szans na odszkodowanie w razie nieszczęśliwego przypadku co do którego jestem u nich ubezpieczony. Pokrętnie sformułowane wielostronicowe umowy, czy osławiony „drobny druczek” świadczy o rzeczywistym rabunkowym charakterze firm ubezpieczeniowych – nie tylko zresztą PZU. Przekonali się o tym boleśnie powodzianie, którym oświadczono, że zalanie wodą ich mieszkań spowodowała nie powódź ale „deszcz nawalny” w związku z czym odszkodowania nie dostaną.
Co spowodowało, że PZU -spolegliwy wybawca od nieszczęść wszelakich z czasów socjalizmu stał się drapieżnym wydrwigroszem? Wyjaśnienie wydaje się proste – teraz to kapitalistyczna spółka giełdowa, której głównym celem jest zysk. Zysk czyli w tym przypadku różnica pomiędzy wpływami – składkami ubezpieczonych a kosztami – wypłatą odszkodowań. Stąd każdy sposób jest dobry, żeby tylko nie płacić. Temu służą rozmaite wybiegi z dezinformacją włącznie - jak przychodzi do wypłaty odszkodowania okazuje się, że akurat tego przypadku umowa nie obejmuje. Prawdopodobnie, w rzeczywistości żaglowiec był ubezpieczony tylko od suszy-tak chyba PZU interpretuje sformułowanie „bad weather” zapisane w umowie .
Większość firm ubezpieczających np. samochody stosuje tzw. ulgi ubezpieczeniowe. Czyli po okresie kiedy klient opłaci już (w postaci kolejnych składek) ewentualne odszkodowanie firma pozwala mu płacić jedynie tą część składki, która jest czystym zyskiem firmy! Oczywiście pod warunkiem, że nie korzysta z odszkodowania.
Ciekawe, że ubezpieczalnie współdziałają z innymi zdziercami jak banki i aparat państwa  - te firmy doskonale ze sobą współpracują. Aby wziąć kredyt koniecznie trzeba go ubezpieczyć. Zdarzyło się kilkakrotnie, że dłużnik zmarł przed zwróceniem długu bankowi. Wówczas firma ubezpieczeniowa występuje do instytucji ochrony zdrowia z wnioskiem o udostępnienie dokumentacji medycznej ( oczywiście posiadają upoważnienie zmarłego) Najmniejsze podejrzenie zapisane w historii choroby daje podstawę do odmowy zapłaty długu – choć składki były pobrane. Z kilku takich przypadków zaledwie w jednym ubezpieczalnia pokryła dług zmarłego kredytobiorcy.
Szczytem wszystkiego jest obecny kryzys wywołany jak mówią nadmiernie liberalną polityką mieszkaniową w USA. Banki zachęcane przez państwo udzielały kredytów na budowę domów( nawet osobą zupełnie niewiarygodnym). Oczywiście kredyty były ubezpieczone. Uzyskane ze składek fundusze firmy ubezpieczeniowe lokowały w najbardziej dochodowym interesie – budownictwie mieszkaniowym . Gdy wszystkie finanse „zamieniono „ na domy okazało się, że ich właściciele nie maja pieniędzy na spłatę kredytów. Nie miały ich też firmy ubezpieczeniowe , ale miało państwo – co z tego wyniknie – zobaczymy.

czytaj resztę »

Dodane w świat dookoła | Komentarze 0 , zobacz komentarze