Kandydatom na lekarzy ku przestrodze, lekarzom pod rozwagę

2009-02-03 21:40:55


Ludzie chorowali od zawsze. Z cierpieniem szli do lekarza, który według najlepszej wiedzy starał się chorobę wyleczyć, czy choćby zaleczyć lub choćby trochę ulżyć choremu. Jeżeli to się udało zyskiwał wdzięczność pacjenta, jego dobra sława rozszerzała się liczba pacjentów rosła a wraz z nią dochody. Możliwości skutecznego leczenia były w przeszłości niewielkie stąd o spektakularne sukcesy było trudno, a znaczna liczba niepowodzeń specjalnie nie dziwi. Ludzie przyjmowali to ze zrozumieniem widząc w pogarszającym się zdrowiu czy śmierci ‘dopust” boży,  nieszczęśliwe zrządzenie losu czy naturalną kolej rzeczy – wszyscy wszak muszą umrzeć.  Czasy te jednak minęły . Współcześnie społeczeństwo przekonywane jest usilnie przez media masowego przekazu, że każdą chorobę można wyleczyć trzeba jedynie odpowiednio wcześnie i dokładnie ją zdiagnozować i właściwie leczyć.
Jeżeli dzieje się inaczej i dochodzi do niepowodzenia jest to niemal wyłącznie spowodowane błędem medycznym, którego autorem jest oczywiście lekarz, a zraniony poczuciem krzywdy pacjent i jego rodzina przeobrażają się w żądnych krwi mścicieli.
W polskim prawie roszczenia pacjenta nie są ograniczone ani co do wysokości odszkodowania ani co do czasu – można żądać zadośćuczynienia za rzeczywiste lub domniemane szkody spowodowane błędem medycznym tak długo wstecz jak tylko pacjent pamięta.
Dla odmiany ubezpieczenia z tytułu odpowiedzialności cywilnej związanej z pracą lekarza są wyraźnie ograniczone co do wysokości i okresu ubezpieczenia, a niskie dochody większości lekarzy nie skłaniają do ubezpieczania się na znaczne kwoty. W przedstawionej powyżej sytuacji jedynie wskutek niedoinformowania opinii społecznej, powszechnej niewiary w sądy, oraz zachowania resztkowych ilości zdrowego rozsądku przez część społeczeństwa żyją jeszcze lekarze, którzy nie mają procesów odszkodowawczych, chcą leczyć i cokolwiek własnego posiadają. Jak bowiem informuje nasza medyczna prasa są już pierwsze przypadki całkowitego bankructwa lekarzy wskutek roszczeń odszkodowawczych pacjentów i trend ma charakter wzrostowy.
Taki obraz faktów skłania do smutnej refleksji, że trzeba być „ciężkim” idiotą, żeby w Polsce praktykować medycynę, a jeśli do tego ktoś taki wysyła własne dzieci na studia medyczne– jest najpewniej wysublimowanym sado - masochistą. Lekarz bowiem oprócz tego że musi być nieomylny to jeszcze musi znać szczegółowo całą medycynę i stosować najnowsze i najskuteczniejsze metody diagnozowania i leczenia. Wiadomo, że  na co dzień te najdroższe sposoby diagnozowania i leczenia są dla większości lekarzy niedostępne z ogólnych względów organizacyjno – zapaściowych, to w sądzie rychło okazuje się, że owszem żeby tylko były zlecone to nikt by nie odmówił.
A przecież rzeczywistość jest zupełnie inna – mylimy się i będziemy się mylili, bo jesteśmy tylko ludźmi, bo biologia jest nieprzewidywalna i każdy choruje jak umie, bo nie popełnia błędów ten, który nic nie robi. Przypuszczam że wprowadzanie zasad kodeksu Hammurabiego niczego nie zmieni wręcz przeciwnie – skłania do przemilczania niepomyślnych zdarzeń medycznych przez co nie następuje weryfikacja procedur ( w zasadzie procedur jest niewiele) i lekarze uczą się na własnych błędach – niestety jest to najdroższa nauka i płacą za nią pacjenci.. Coraz sroższe kary nie zapewnią nieomylności lekarzom, a pacjentom nieśmiertelności (wszak jeśli każda choroba wcześnie wykryta jest uleczalna – to na co umrzeć?) Interwencja medyczna niosła i nieść będzie ryzyko niepowodzenia czy błędu – polityka „polowań na czarownice” nie poprawia sytuacji lecz ją pogarsza. Brak jest racjonalnego podejścia do problemu choć zagadnienie jest znane i różne rozwiązania na świecie przećwiczone.
Jakby tego było mało oprócz sądów cywilnych lekarze podlegają karaniu jeszcze przez Sąd Lekarski, który według ostatnich zapowiedzi rozszerza znacznie wachlarz kar o dotkliwe kary pieniężne. Osobiście nie chcę być karany podwójnie za to samo niezależnie od tego jakie racje przedstawia Pan Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej. W kolejce do karania lekarzy oczekuje następny, świeżo utworzony rzecznik praw pacjenta.
Ciekawe, że nie istnieje żadna instytucja zajmująca się obroną praw lekarzy, bo  myślę, że lekarz też ma jakieś prawa – ale może się mylę. Nawet Izba Lekarska –w końcu samorząd lekarski - wyposażona została jedynie w prokuratora czyli Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej i sędziów( z upodobaniem zajmują się karaniem lekarzy). O obrońcach w tym sądzie ustawodawca dziwnie jakoś zapomniał.
Ogólnie trzeba sobie z żalem uświadomić, że działanie Izby Lekarskiej jest sprzeczne z interesem lekarzy jako grupy zawodowej i wbrew interesowi każdego indywidualnego medyka.
Dziwi mnie pęd młodych Polaków na studia medyczne – zwłaszcza na wydział lekarski – brak jakichkolwiek racjonalnych przesłanek dla takiej decyzji – no chyba, że ktoś od początku zakłada emigrację.


Andrzej Michalski

11.07.2008




Komentarze: 4

tubat7@gmail.com 09.07.2011 r., 11:33
http://www.oferta.omsignum.pl/kamilkubat
tubat7@gmail.com 09.07.2011 r., 11:32
zapraszam na
prjlis@nzhkun.com 04.10.2009 r., 15:19
2t5nar nltovbymwuep, [url=http://ttbiajnkevya.com/]ttbiajnkevya[/url], [link=http://lgswziiajlxg.com/]lgswziiajlxg[/link], http://gtugutonmxme.com/
zbqmpl@kygfem.com 01.09.2009 r., 08:23
7IsdWz rbmrvdekguea, [url=http://fkxihjqvgduo.com/]fkxihjqvgduo[/url], [link=http://jnrpteskcrzo.com/]jnrpteskcrzo[/link], http://cxoabogmmvip.com/

Dodawanie komentarza