Odpowiedzialność według Hammurabiego
2008-12-21 19:31:44
Odpowiedzialność lekarza za wyrządzone w czasie leczenia szkody jest wieloraka i
wielokrotna – zawodowa, karna i cywilna czyli – materialna. Nie ma ona żadnych granic i
to zarówno w zakresie wysokości roszczeń jak i czasu. Oznacza to, że pacjent w każdej
chwili, nawet po 20 latach może wystąpić z roszczeniem o odszkodowanie z tytułu
uszczerbku, jakiego doznał w trakcie leczenia. Tu nic się nie przedawnia. Mordercy się
przedawnia, lekarzowi - nigdy. Jednym słowem jest to odpowiedzialność nieograniczona.
Zachodzi więc pilna konieczność wykupienia polisy na nieograniczoną kwotę
odszkodowania, bo aktualne polisy OC opiewają na ściśle określone kwoty i to wcale nie
wysokie, biorąc pod uwagę roszczenia pacjentów. Ale jak wysoka będzie składka
ubezpieczenia na taka polisę?
Sytuację pogarszają przepisy o zadośćuczynieniu, które weszły w życie kilka miesięcy
temu. Dotyczą one także kierowców – sprawców nieszczęśliwych wypadków. Poza
odszkodowaniem z tytułu wyrządzonej szkody, a przypadku śmierci ofiary wypadku,
pokrycia kosztów leczenia, pogrzebu i innych kosztów bliższa i dalsza rodzina może
dochodzić zadośćuczynienia. Zadośćuczynienie za straty moralne i emocjonalne związane
ze śmiercią ich bliskiego. Chociaż sama zasada wyrównania strat emocjonalnych
pieniędzmi budzi zrozumiałe wątpliwości, prawo działa i już toczą się procesy w których po
kilkanaście osób żąda od sprawcy śmiertelnego wypadku zadośćuczynienia w kwotach po
50 -300 tys. zł. dla każdej z osób („ Rzeczpospolita” 04.11.2008. Nr216). Takich sum nie
gwarantuje żadna polisa, żadnego kierowcy, dlatego w przypadku ich zasądzenia komornik
zabiera cały dobytek sprawcy wypadku. Prawnicy już zacierają ręce. Znam przypadek, że
adwokaci i rodzina ofiary wypadku doprowadzili nieszczęsnego sprawcę do samobójczej
śmierci. Takie rozwiązania prawne pozwolą odkryć ogromne pokłady podłości zalegające w
naszym społeczeństwie. Nikt nie odrzuci przecież „daru losu” jakim jest możliwość łatwego
uzyskania pieniędzy.
Taka sama odpowiedzialność w zakresie zadośćuczynienia dotyczy lekarzy. Nie można
twierdzić, że roszczeniowy pacjent to jest coś, co przydarza się komuś innemu, bo biorąc
pod uwagę liczbę lat pracy lekarza oraz ilość porad i zabiegów - każdy lekarz będzie musiał
się zmierzyć z tym problemem. Taki proces może być dla psychiki lekarza prawdziwą
dewastacją – o jego dorobku materialnym nie wspominając.
Nieodparcie nasuwa się myśl o pierwowzorze porządku prawnego jaki niewątpliwie legł u
podstaw dzisiejszych rozwiązań. Jak żyło się lekarzom pod rządami kodeksu
Hammurabiego? Jak głosi historia medycyny, jeżeli pacjent cierpiał na chorobę oka, a
lekarzowi nie udało się go wyleczyć i pacjent oślepł – wykłuwano oko lekarzowi. Podobnie
gdy leczenie chorej nogi było nieskuteczne i pacjentowi trzeba było nogę amputowaćodcinano
też nogę lekarzowi. Czy lekarze Babilonu szybko przekształcili się w ślepych
inwalidów nie tylko niezdolnych do jakiejkolwiek pracy, ale potrzebujących pomocy ze
strony innych? Wszak możliwości skutecznego leczenia były 2 tysiące lat temu znacznie
ograniczone. A może działali w całkowitej konspiracji i pacjent wchodził do izby lekarza z
zawiązanymi oczami aby nie mógł go rozpoznać i oskarżyć. Szkoda, że historia nie
zachowała ich sposobu na przeżycie w ciężkich czasach. Mogło by to być cenną wskazówką
dla współczesnych lekarzy.
Andrzej Michalski
22.11.2008.
