Dlaczego ogórek nie śpiewa, a Izba Lekarska nie służy lekarzom

2008-12-21 19:13:26


„ To pytanie w tytule postawione tak śmiało chociaż z największym bólem rozważyć by należało”. Kwestię ogórka poeta rozstrzyga dość krótko - „ogórek nie śpiewa i to o żadnej porze gdyż widocznie z woli nieba prawdopodobnie nie może”. Z Izbą Lekarską sprawa już nie jest taka prosta. Przezwyciężywszy zrozumiały opór przed czytaniem aktów prawnych stwierdzamy, że chociaż zadaniem Izby jest sprawowanie pieczy nad należytym i sumiennym wykonywaniem zawodu lekarza oraz ustanawianie zasad etycznych obowiązujących wszystkich lekarzy to już dbanie o należyte wynagrodzenie i warunki materialne stanu lekarskiego do zadań Izby nie należą. Co prawda w następnym artykule ustawa mówi, że Izba  „negocjuje warunki pracy i płac”, ale wszyscy już wiemy, że jest to pusty zapis – Izba niczego nie wynegocjowała. W zakresie warunków materialnych lekarzy Izba nie zrobiła nic i nie zrobi i to nie „z woli nieba” ale z woli ustawodawcy. Najdobitniejszym dowodem na twierdzenie, że Izba nie odpowiada na potrzeby i problemy środowiska lekarskiego jest powstanie dwóch silnych i już okrzepłych organizacji lekarskich, które spełniają coraz ważniejszą rolę w życiu lekarzy.

Można pomyśleć, że Izba Lekarska jest organizacją fasadową , pustą wydmuszką, która żyje tylko dzięki obowiązkowemu haraczowi, jaki ustawodawca nałożył na lekarzy dla zapewnienie podstaw utrzymania tego przedłużenia władzy państwa nad środowiskiem lekarskim – codzienna praktyka jednak temu przeczy. Zarządy Izb Lekarskich nie przysypiają zajęci przeliczaniem diet za kolejne posiedzenia Towarzystwa Wzajemnej Adoracji. Oto projekt wprowadzenia konsultanckiego systemu organizacji szpitali  – który od lat funkcjonuje w wielu zachodnich krajach – został przez Izbę praktycznie unicestwiony. Nietrudno się domyśleć, że w obronie folwarków ordynatorsko – profesorskich. System konsultancki mógł przecież zniszczyć podstawy dobrobytu tej grupy, jak się wydaje – grupy trzymającej w Izbach władzę.

Za płacony na rzecz Izby Lekarskiej podatek lekarze otrzymują gazetę, a w niej jedynie słuszne i światłe myśli zarządu. Kontrowersyjne i nieprzychylne Izbie opinie nie są publikowane – jak należy się domyślać – aby nie rozbijać jedności środowiska.

Aktywnie działające Rady Lekarskie uszczęśliwiły lekarzy obowiązkiem zbierania „punktów edukacyjnych”. Moralny imperatyw stałego doskonalenia zawodowego został zamieniony na wymóg formalny. Wyraźnie Rady chcą poszerzyć zakres władzy nad lekarzami – chciałoby się zakrzyknąć: „Cała władza w ręce Rad!”. Tylko jak to współgra z ideą wolnego zawodu?

Ale jeszcze o punktach. Poza pytaniem o sens mitręgi biurokratycznej,  jaką przygotowano w  związku z zapisywaniem, rozliczaniem, potwierdzaniem, dokumentowaniem itd. trzeba zapytać o sens samych punktów. Dla każdego przecież jest jasne, że lekarz, który zebrał wymaganą ilość punktów wcale nie musi być wyedukowany – można zbierać punkty nie ucząc się. Konieczność zbierania punktów daje za to konkretne zyski osobom prowadzącym kursy, wykłady, sympozja i konferencje naukowe – organizowane z pieniędzy lekarzy przymuszonych do uczestnictwa w tych imprezach. Pomysł zbierania punktów wspomaga też niektóre pisma lekarskie – wszak za prenumeratę  dwóch tytułów można uzyskać aż 15 punków. Oczywiści nie można zamienić na punkty godzin spędzonych nad książkami gdy  „rozgryzamy” trudny przypadek choroby naszego pacjenta, ani wykładu wysłuchanego ze strony internetowej, ani artykułów przeczytanych w internetowych bibliotekach. Cała akcja ma widać inny cel – Rada ogłasza już „sądny dzień” - dzień  rozliczania z zebranych punktów. Nie wzbudza to entuzjazmu lekarzy – być może stan lekarski otworzy oczy i zobaczy, że Izba Lekarska jest tłamszącym nas kagańcem, a nie wyrazicielem naszych potrzeb, opinii i pragnień.

 

 

Andrzej Michalski

 

25.10.2008r




Komentarze: 1

Krzysztof Cieszyński 01.01.2009 r., 17:46
Czesi mieli ochotę zlikwidować obowiązkowe członkostwo w izbach lekarskich, na razie nie wyszło, ale zawsze warto spróbować...

Dodawanie komentarza