Finezyjnie – w dziób.

2012-08-12 21:39:02


Wczytując się, codziennie w charakterystyki leków i produktów leczniczych – co powoli staje się główną czynnością porady lekarskiej - zaczynam doceniać wysiłek urzędników z obszaru rejestracji i refundacji leków. W sytuacji galopująco rosnących kosztów refundacji zostali postawieni przed problemem takiego rozwiązania systemowego, aby formalnie refundacja była zapisana, ale w praktyce bardzo trudna do zastosowania bez narażenia się na zwrot kosztów refundacji. Nie można przecież odmówić rejestracji leku dopuszczonego do stosowania na całym świecie i nie można odmówić refundacji w ogóle. Klasycznym przykładem są antybiotyki – refundacja – i owszem, ale po  posiewie, bo wtedy wiadomo, że antybiotyk zadziała i NFZ nie wyda pieniędzy na próżno. Jest argument aby ograniczyć refundację? Jest. Inny przykład: kolejny preparat do stosowania w nadciśnieniu i niewydolności krążenia – można z refundacją, ale tylko gdy niewydolność udowodniona, a pacjent ma więcej jak 75 lat.
Ostatnio z przerażeniem doczytałem wskazania do stosowania łączonych leków hipotensyjnych. Oto połączenie Valsartanu z Hydrochlorothiazydem można zastosować jeśli stosowanie samego Vasartanu lub Hydrochlorothiazydu nie wyrównuje skutecznie nadciśnienia. Argument niby logiczny , ale niepraktyczny ( wiadomo o co chodzi). Nie wiadomo jak długo stosować jeden z tych leków i czy przypadkiem nie będzie to ze szkodą dla pacjenta, który „na wejściu” ma ciśnienie 180/120?  Ale nie popadamy w rutynę – oto bowiem inny łączony lek hipotensyjny. Połączenie Lisinoprilu z Amlodypiną  można zastosować jeżeli nadciśnienie tętnicze jest skutecznie regulowane łącznym podawaniem Lisinoprilu i Amlodypiny w tych samych dawkach. Zapewne próba włączenia tego leku złożonego gdy sam Lisinopril jest mało skuteczny będzie karana.
I tak dalej – co lek to uwarunkowania . Jak mocno udowodnić owe uwarunkowania? Gastroskopia, spirometria – (czy aby wiarygodna? )Może komisja? Najlepiej – sekcja  oczywiście sfilmowana i potwierdzona przez CBŚ lub jakąś inną instytucję wiarygodną w sposób bezdyskusyjny. Końca szaleństwa nie widać. Podziw za to budzi urzędnicza kreatywność.
Przy okazji ustawa refundacyjna skutecznie konfliktuje lekarzy, farmaceutów i pacjentów. Aptekarze nie wnikają wszak w niuanse charakterystyki produktu leczniczego. Brak refundacji na recepcie na lek „teoretycznie” refundowany jest dla farmaceuty niezrozumiałym błędem o czym z reguły życzliwie informują pacjentów. Co dalej wiadomo.




Komentarze: 1

A ja tak sobie myślę.. 16.10.2012 r., 17:08
.. ze w Polsce i tak nadużywa się leków - w zasadzie na wszystko znajdzie się jakiś lek.. Nieee.. mnóstwo leków - zwykle na katar dostaje się po 3-5 leków. Żenada.. Jeśli więc refundacja - to na leki, które faktycznie działają. Łatwo się wydaje nie swoje pieniądze....

Dodawanie komentarza