Dziwny kraj
2010-08-25 21:35:13
Dziwny kraj – zapiski z podróży.
I. Wszystko dla wszystkich
Trzeba przyznać, że kraj nasz zadziwia na każdym kroku – nie tylko głupotą rozwiązań systemowych organizacji życia społecznego, ale przede wszystkim upartym trwaniem przy rozwiązaniach, które się nie sprawdziły i w sposób widoczny dla wszystkich wiodą do zapaści. Weźmy na przykład system ochrony zdrowia. Na tak zwanym Zachodzie już dawno stwierdzono, że potrzeby zdrowotne społeczeństwa są nieograniczone. Każdy człowiek odczuwa codziennie różne dolegliwości ( a w miarę starzenia się ilość ich znacznie wzrasta), które są najczęściej zaburzeniami czynnościowymi od „zakwasów” po intensywnym treningu zaczynając do kolki brzusznej po ostrym kechupie kończąc. Wiadomo, że nie ma takiego budżetu, który byłby w stanie sfinansować profesjonalne ( czyli poparte licznymi badaniami diagnostycznymi ) wyjaśnienie różnych, codziennie innych „boleści” u każdego obywatela. Tylko w Polsce jest to ustawowo zagwarantowane i co ważniejsze bezpłatne dla każdego. Nie każda dolegliwość jest poważną chorobą jednak gdy wyjaśnienie tego jest bezpłatne to nic nie powstrzyma obywatela przed żądaniem szczegółowych badań.
Oczywiście są wyjątki:
Ludzie o zdrowym rozsądku, którzy dodatkowo nie mają ochoty na tracenie życia w kolejkach do lekarzy i na badania zwyczajnie „odpuszczją” i zajmują się innymi ciekawymi zajęciami – najczęściej zarabianiem pieniędzy, a w razie rzeczywistej potrzeby kupują świadczenia zdrowotne.
Niestety ogromna większość przejęta stanem własnego zdrowia ustawia się w kolejce i żąda szczegółowych badań. Przy czym trzeba jasno powiedzieć, ze rzadko wierzą dzisiejsi pacjenci w doświadczenie i wiedzę lekarza, a zazwyczaj domagają się potwierdzenia diagnozy w sposób obiektywny – czyli badaniami diagnostycznymi. Lekarz stojąc wobec zagrożenia popełnienia błędu i presji pacjenta, a drugiej strony coraz liczniejszych „rzeczników pacjenta”i narastających roszczeń sądowych - najczęściej takie lub inne badania zleca. I dawno by już ten cały system się zawalił gdyby nie ograniczenie dostępności do specjalistów i cały system kolejkowy. Tutaj dochodzimy do paradoksu – pacjent ma obiecane wszystko i za darmo, a w sytuacji rzeczywistej potrzeby – nie otrzymuje nic. Tu też oczywiście próbuje się przerzucić odpowiedzialność na lekarzy , ale to inna opowieść.
Wniosek- nikt nie chce uznać, że :
1- Nie każde strzykanie w plecach to ciężka choroba z którą trzeba iść do lekarza, najlepiej specjalisty i koniecznie zrobić zdjęcie rtg.
2- Każdy człowiek musi sam zdecydować czy dolegliwość jest inna i niezwykła, groźna czy pospolita.
3- Każdy człowiek może się w tej ocenie pomylić – jest to pewne ryzyko, które obecnie też występuje.
4- Żaden lekarz nie jest w stanie zastąpić w tej decyzji samego pacjenta, bo sam nie czuje jego dolegliwości i uzyska pewność tylko po przeprowadzeniu kompletnej diagnostyki. Rola „gate keepera” jest z założenia nietrafiona.
5- Musi istnieć powód dla którego pacjent podejmuje trud samooceny i decyzji o skorzystaniu, bądź nie, z systemu ochrony zdrowia.
6- Najtańszym, z punktu widzenia kosztów organizacyjnych, bodźcem motywującym jest opłata rejestracyjna przy każdym korzystaniu z systemu – zwłaszcza porad specjalistycznych i badań dodatkowych. Jeżeli nie będzie dopłaty do badań dodatkowych będzie wymuszanie licznych badań po opłaceniu opłaty rejestracyjnej i niejako z tytułu jej wniesienia.
„ W krajach zacofanych w celu wprowadzenia socjalizmu konieczna jest rewolucja – w krajach rozwiniętych wystarczy wprowadzić demokrację” – Karol Marks.
„Demokracja nosi w sobie ziarno samozagłady” – Historia.
c.d. być może nastąpi.
Andrzej Michalski
czytaj resztę »
Jak skutecznie rzucić palenie
2010-04-02 20:44:13
Jak skutecznie rzucić palenie
Na podstawie własnych doświadczeń w rzucaniu palenia tytoniu opracował
Andrzej Michalski
Palenie tytoniu jest przyjemne. Nikotyna pobudza w naszym mózgu „ośrodek nagrody” co poprawia nastrój i niestety uzależnia- przyjemności staramy się powtarzać.
Uzależnienie to, jak wiadomo, ma dwojaki charakter:
- psychiczny – to rytuał związany z paleniem –wyciąganie papierosa z paczki, zapalanie go, zaciąganie dymem. Wykonywane odruchowo w pewnych sytuacjach; po jedzeniu, w stresie, w chwili odpoczynku, w towarzystwie itp.
- fizyczny lub metaboliczny to uruchomienie metabolicznych szlaków które wykorzystują nikotynę to one są odpowiedzialne za głód nikotynowy – nawracającą chęć zapalenia papierosa, przemożną „chcicę”, która zmusza palacza do poszukiwania papierosa czasem w środku nocy i łamie wolę kandydatów do rzucenie nałogu.
Motywacja – jest podstawowym warunkiem rzucenia każdego nałogu.
Dlaczego warto rzucić palenie ?
1. Bo nie ma bezkarnego palenia tytoniu a cena jest przeogromna- palenie szkodzi i skraca życia, a przede wszystkim bardzo obniża jakość życia.
2. Substancje rakotwórcze dymu tytoniowego to nowotwory dróg oddechowych i płuc,
to wiele różnych nowotworów różnych narządów – czasem wydawało by się nie związanych z paleniem.
3. Skutek palenia to przedwczesna miażdżyca, zawał, udar mózgu i inne ciężkie powikłania.
4. Palenie to przyspieszone starzenie się organizmu i wczesna śmierć.
Można powiedzieć, że schorzenia wymienione dotykają przecież i tych, którzy nie palą – prawda, ale z reguły dużo rzadziej i później.
Jeżeli palacz nie umrze na nowotwór lub chorobę układu krążenia to na pewno umrze z powodu Przewlekłej Obturacyjnej Choroby Płuc. Postępujące z biegiem lat nieodwracalne uszkodzenie płuc stopniowo ogranicza a w końcu uniemożliwia oddychanie. Śmierć z uduszenia. Najgorsza. Widziałem wiele razy. To głównie dlatego rzuciłem palenie – nie chcę tak umierać i nikomu nie życzę.
Przy takiej perspektywie koszty zakupu papierosów wydają się mało istotne.
Ciekawe, że pala zwykle osoby o niewielkich dochodach dla których każda złotówka jest dość ważna, a mimo to nie mogą rzucić palenia. Czyżby palenie stanowiło jedyne źródło przyjemności w ich życiu?
Co koniecznie trzeba wiedzieć aby skutecznie rzucić palenie.
1. Najgorszym przeciwnikiem w porzucaniu nałogu palenia jest przemożna, nawracająca co chwila bardzo silna chęć zapalenia papierosa. Narasta z reguły w drugiej dobie i przez około dwa tygodnie jest niezmiernie „upierdliwa”. Jest indywidualną sprawą każdego człowieka nasilenie i długość trwania tego stanu.
Koniecznie trzeba wiedzieć, że ta chęć na papierosa jest bardzo silna, ale trwa krótko – chociaż nawraca co sekundę (do szaleństwa), bardzo często.
Koniecznie trzeba wiedzieć, że to bardzo silne i częste uczucie z upływem czasu będzie słabnąć i będzie pojawiać się coraz rzadziej aż zupełnie zaniknie. Zmniejsza się raczej z każdym dniem i każdym tygodniem, chociaż najtrudniej jest chyba przetrwać pierwsze dwa tygodnie.
2. Odruch sięgania po papierosa, zapalania go, podnoszenia do ust , zaciągania się jest rytuałem, bez którego początkowo palaczowi jest trudno funkcjonować, dlatego koniecznie trzeba znaleźć zajęcie dla ręki i dla ust. Można zabawiać się specjalnym breloczkiem, rzuć gumę, przekładać w ręku kulki antystresowe itp. Ja piłem herbatę. Nawet dwadzieścia herbat dziennie. Nerki jakoś to wytrzymały. Herbata dawała zajęcie dla ręki i dla ust.
3. Koniecznie trzeba wiedzieć, że nie można już zapalić ani jednego papierosa – nigdy!
Uzależnienie od palenia tytoniu – jak każde uzależnienie jest na całe życie. Jeśli zapali się jednego papierosa – wraca się na miejsce gdzie się palenie przerwało i „nadrabia” zaległości. Nie będziemy palić jak na początku kariery palacza – 2lub 3 papierosy dziennie – wracamy natychmiast do naszej całej paczki!
Co warto wiedzieć aby skutecznie rzucić palenie
Ograniczenie palenia niewiele daje.
Oczywiście każdy papieros mniej to mniej substancji trujących w organizmie – więc jakaś korzyść jest, ale to tak jakby kąpać się w basenie w którym pływa jeden rekin albo kąpać się wspólnie z pięcioma rekinami. Niby jest różnica – ale niewielka.
Jest jeszcze coś. Nasze drogi oddechowe- rury, które doprowadzają powietrze do pęcherzyków płucnych wysłane są od wewnątrz specjalnym nabłonkiem, który na powierzchni posiada bardzo liczne wypustki – rzęski. Pod mikroskopem wyglądają jak falujące łany zboża. O ile łany zboża falują pod wpływem wiatru to rzęski poruszają się w sposób bardzo skoordynowany w rytm pobudzeń nerwowych zawsze w kierunku od pęcherzyków płucnych do gardła. Dzięki temu ruchowi na szczytach rzęsek przesuwa się w kierunku gardła warstwa śluzu, która pokrywa rzęski od środka „rury”. Ten śluz ma ogromne znaczenie gdyż do tego śluzu przyklejają się wszystkie drobinki, które wdychamy z powietrzem do płuc: wirusy, bakterie, zarodniki grzybów ,pyłki roślin, kurz i wszystkie inne drobne „śmieci”. Wszystko to przesuwa się wraz z warstwą śluzu jak taśma przenośnika w kierunku gardła i jest przez nas nieświadomie połykana, a później wydalana w znany sposób.
Tak to wygląda u zdrowego człowieka.
U palacza jest „po żniwach” – zamiast rzęsek widzimy ściernisko. Zamiast taśmy śluzu – skupiska gęstej, ropnej wydzieliny przewlekłego zapalenia oblepione „śmieciami”. Organizm palacza usiłuje się tego pozbyć – stąd kaszel „papierosowy”.
W okresie rzucania palenia warto pochować popielniczki, zapalniczki i papierosy, aby ich widok dodatkowo nas nie kusił.
Warto rzucać palenie razem ze współmałżonkiem lub innym członkiem rodziny jeżeli też pali.
To by było na tyle.
Uważam, że absolutnie każdy jest w stanie rzucić palenie jeśli ja byłem w stanie. Paliłem ponad 40 papierosów dziennie. Budziłem się w nocy, aby zapalić papierosa i ponownie zasypiałem. Już 17 lat nie palę i jest mi z tym dobrze, inaczej się oddycha i przyjemniej żyje. Gdybym dalej palił pewnie już by mnie nie było.
Życzę powodzenia wszystkim palaczom, którzy chcą uciec z wewnętrznego więzienia.
czytaj resztę »
Proces doktora Dreptaka
2010-04-02 20:37:19
Proces doktora Dreptaka
I oto mamy proces – co według ustawy
Osądzi winę i wyjaśni sprawy
Związane z nagłym przedwczesnym odejściem
Biednego pacjenta – zgon mógł być nieszczęściem
Samym w sobie, można by też było
Przypisać go chorobie co już rok dręczyła
Naszego delikwenta, jednak familija
Żądzą zemsty dysząca lub żądzą pieniądza
Do sądu skargę zgłasza.
Skarga na lekarza – doktorzynę Dreptaka
Co chorego doglądał. Bo jest szansa taka,
Że gdy go sąd lekarskim przytopi wyrokiem
To sąd cywilny ostatnie wyciśnie zeń soki
I świeży grosz rodzinie osuszy łzy żalu
( Każdemu wszak się przyda spory worek szmalu).
Otóż i sąd idzie. Sąd nie byle jaki
Bo pod przewodnictwem doktora Kulbaki
Ten wszystkie nieomylnie rozwiąże przypadki
Nie było ci dla niego zbyt trudnej zagadki
Lub zbyt zawiłej. On w lekarskim fachu
Robi dużo, dokładnie – tyle, że do piachu
Bo post mortem.
Wszyscy wstają – wszak sądy szanować wypada
Pośrodku obwiniony z boku Rzecznik siada
Rzecznik dobra zawodu – co jest dziwnym tworem
Bo tę osobę w sądach zwą prokuratorem.
Tuż obok Rzecznika całą ławą siadła
Rodzina pacjenta – choć z lekka pobladła
Ciut zaaferowana i ciekawa sprawy
Jest teraz stroną w sądzie i według ustawy
Też może swoje wnosić, też trzepać Dreptaka.
Lub się domagać kary gdy możliwość taka
Pojawi się z pomocą prawnika gaduły
( co go tu dziś przywiedli). A pan sędzia czuły
Jest na prawne frazesy bo prawnik hobbysta
Wyczuwa swoje braki- nie tak jak jurysta.
Więc strony zasiadają, czas zacząć obrady
Już mówcy się szykują do uczonej zwady
Lecz po stronie obrony ława dziwnie pusta.
To Ustawa zamknęła drugiej stronie usta
Bo obrońcy nie widać, choćby się przydało
Równowagę zachować nawet gdy nie całą.
Ten mecz do jednej bramki trudno nazwać walką
Tu Temida odmierza tylko jedna szalką.
Mógł co prawda Dreptaczek nająć adwokata
Aby go wsparł w obronie lecz możliwość taka
Zapewne droga była. Mógł kolegów prosić
By napaść adwersarzy pomogli mu znosić -
Widać wszyscy zajęci – bo dziś nikt nie przybył
Być może ryby łowią lub zbierają grzyby.
Albo też już nie wierzą w sprawiedliwość ślepą
I wiedzą że Dreptakowi ciężką karę wlepią.
Gdy jest poszkodowany winnego też wskażą.
„Vox populi – vox dei” i sądy go skażą
Ku uciesze gawiedzi i mediów radości.
Dla rozładowania napięć i narosłych złości
Dobrze jest czarownicę spalić jeśli dzięki temu
Nikt nie będzie już żądał reformy systemu.
Dreptaka los przesądzony, próżno się tłumaczy
Zawiłością schorzenia i nawałem pracy.
Nikt się tym nie przejmuje. Rzecznik z adwokatem
Tną Dreptaka na odlew słowami jak batem –
Nieuctwo, zła diagnoza oraz złe leczenie
Braki w dokumentacji, słabe pouczenie
Pacjenta co źle zrozumiał i przyjął za mało
Lub za dużo lekarstwa. Albo nie działało
Lekarstwo tak jak trzeba - a to opisano
I w jakimś piśmie medycznym podano,
Lecz medyk nie przeczytał w uczonym annale,
A fakt taki miał miejsce, sto lat temu, w Spale.
Sąd idzie na naradę, choć samotrzeć radzi
Wiadomo że z Kulbaką nikt się już nie zwadzi
Ten naradza się z lustrem i tak jak ustali
Taką też Dreptakowi karę sąd przywali.
A przywalić ma z czego bo nowa ustawa
Oprócz kary upomnień oraz kary nagan
Zawieszać ma w zawodzie lub dyplom zabierać
Na kary też pieniężne trzeba kasę zbierać
Bo nie myli się nigdy ten co nic nie robi
Dlatego doświadczenie co lekarza zdobi
Okupione błędami jest zwykle licznymi
Skutki których zostają pomiędzy chorymi.
Karząc każdą pomyłkę można dojść do tego
Co czynili antyczni za Hammurabiego.
Dreptaka już skazano, kara oczywista
Adwokat wraz z rodziną już pętlę zaciska
Już czeka na dochody, już ręce zaciera
Już w duchu liczy diengi, gratulacje zbiera.
Czas na odszkodowania co niepoliczone
i zadośćuczynienia nieograniczone.
Wszak się tak zdarzało, że roszczenia twarde
zabrały lekarzowi wszystko co coś warte
i wszelkie oszczędności i dobytek życia
i coś co do spania i coś do przykrycia.
aż się był i powiesił bo zaszczuli człeka
Dobrze, że Dreptak nie wie, co go teraz czeka.
Próżno w pomoc izbową wierzył aż do końca
Znów pośród przyjaciół psy zjadły zajaca.
Andrzej Michalski
czytaj resztę »
Kandydatom na lekarzy ku przestrodze, lekarzom pod rozwagę
2009-02-03 21:40:55
Ludzie chorowali od zawsze. Z cierpieniem szli do lekarza, który według najlepszej wiedzy starał się chorobę wyleczyć, czy choćby zaleczyć lub choćby trochę ulżyć choremu. Jeżeli to się udało zyskiwał wdzięczność pacjenta, jego dobra sława rozszerzała się liczba pacjentów rosła a wraz z nią dochody. Możliwości skutecznego leczenia były w przeszłości niewielkie stąd o spektakularne sukcesy było trudno, a znaczna liczba niepowodzeń specjalnie nie dziwi. Ludzie przyjmowali to ze zrozumieniem widząc w pogarszającym się zdrowiu czy śmierci ‘dopust” boży, nieszczęśliwe zrządzenie losu czy naturalną kolej rzeczy – wszyscy wszak muszą umrzeć. Czasy te jednak minęły . Współcześnie społeczeństwo przekonywane jest usilnie przez media masowego przekazu, że każdą chorobę można wyleczyć trzeba jedynie odpowiednio wcześnie i dokładnie ją zdiagnozować i właściwie leczyć.
Jeżeli dzieje się inaczej i dochodzi do niepowodzenia jest to niemal wyłącznie spowodowane błędem medycznym, którego autorem jest oczywiście lekarz, a zraniony poczuciem krzywdy pacjent i jego rodzina przeobrażają się w żądnych krwi mścicieli.
W polskim prawie roszczenia pacjenta nie są ograniczone ani co do wysokości odszkodowania ani co do czasu – można żądać zadośćuczynienia za rzeczywiste lub domniemane szkody spowodowane błędem medycznym tak długo wstecz jak tylko pacjent pamięta.
Dla odmiany ubezpieczenia z tytułu odpowiedzialności cywilnej związanej z pracą lekarza są wyraźnie ograniczone co do wysokości i okresu ubezpieczenia, a niskie dochody większości lekarzy nie skłaniają do ubezpieczania się na znaczne kwoty. W przedstawionej powyżej sytuacji jedynie wskutek niedoinformowania opinii społecznej, powszechnej niewiary w sądy, oraz zachowania resztkowych ilości zdrowego rozsądku przez część społeczeństwa żyją jeszcze lekarze, którzy nie mają procesów odszkodowawczych, chcą leczyć i cokolwiek własnego posiadają. Jak bowiem informuje nasza medyczna prasa są już pierwsze przypadki całkowitego bankructwa lekarzy wskutek roszczeń odszkodowawczych pacjentów i trend ma charakter wzrostowy.
Taki obraz faktów skłania do smutnej refleksji, że trzeba być „ciężkim” idiotą, żeby w Polsce praktykować medycynę, a jeśli do tego ktoś taki wysyła własne dzieci na studia medyczne– jest najpewniej wysublimowanym sado - masochistą. Lekarz bowiem oprócz tego że musi być nieomylny to jeszcze musi znać szczegółowo całą medycynę i stosować najnowsze i najskuteczniejsze metody diagnozowania i leczenia. Wiadomo, że na co dzień te najdroższe sposoby diagnozowania i leczenia są dla większości lekarzy niedostępne z ogólnych względów organizacyjno – zapaściowych, to w sądzie rychło okazuje się, że owszem żeby tylko były zlecone to nikt by nie odmówił.
A przecież rzeczywistość jest zupełnie inna – mylimy się i będziemy się mylili, bo jesteśmy tylko ludźmi, bo biologia jest nieprzewidywalna i każdy choruje jak umie, bo nie popełnia błędów ten, który nic nie robi. Przypuszczam że wprowadzanie zasad kodeksu Hammurabiego niczego nie zmieni wręcz przeciwnie – skłania do przemilczania niepomyślnych zdarzeń medycznych przez co nie następuje weryfikacja procedur ( w zasadzie procedur jest niewiele) i lekarze uczą się na własnych błędach – niestety jest to najdroższa nauka i płacą za nią pacjenci.. Coraz sroższe kary nie zapewnią nieomylności lekarzom, a pacjentom nieśmiertelności (wszak jeśli każda choroba wcześnie wykryta jest uleczalna – to na co umrzeć?) Interwencja medyczna niosła i nieść będzie ryzyko niepowodzenia czy błędu – polityka „polowań na czarownice” nie poprawia sytuacji lecz ją pogarsza. Brak jest racjonalnego podejścia do problemu choć zagadnienie jest znane i różne rozwiązania na świecie przećwiczone.
Jakby tego było mało oprócz sądów cywilnych lekarze podlegają karaniu jeszcze przez Sąd Lekarski, który według ostatnich zapowiedzi rozszerza znacznie wachlarz kar o dotkliwe kary pieniężne. Osobiście nie chcę być karany podwójnie za to samo niezależnie od tego jakie racje przedstawia Pan Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej. W kolejce do karania lekarzy oczekuje następny, świeżo utworzony rzecznik praw pacjenta.
Ciekawe, że nie istnieje żadna instytucja zajmująca się obroną praw lekarzy, bo myślę, że lekarz też ma jakieś prawa – ale może się mylę. Nawet Izba Lekarska –w końcu samorząd lekarski - wyposażona została jedynie w prokuratora czyli Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej i sędziów( z upodobaniem zajmują się karaniem lekarzy). O obrońcach w tym sądzie ustawodawca dziwnie jakoś zapomniał.
Ogólnie trzeba sobie z żalem uświadomić, że działanie Izby Lekarskiej jest sprzeczne z interesem lekarzy jako grupy zawodowej i wbrew interesowi każdego indywidualnego medyka.
Dziwi mnie pęd młodych Polaków na studia medyczne – zwłaszcza na wydział lekarski – brak jakichkolwiek racjonalnych przesłanek dla takiej decyzji – no chyba, że ktoś od początku zakłada emigrację.
Andrzej Michalski
11.07.2008
czytaj resztę »
Czasami warto przeczytać coś z Ilicza - albo z Gazety Lekarskiej
2009-01-11 20:12:35
Z gazety Lekarskiej można się dowiedzieć jak to Sąd Lekarski przykładnie ukarał lekarza ginekologa, który prowadził działalność gospodarczą pod postacią prywatnego gabinetu lekarskiego. Chociaż zgło sił ową działalność w odpowiednich urzędach państwowych i posiadał ważne prawo wykonywania zawodu to jednak zapomniał ( nie chciał? Nie wiedział? ) zarejestrować tego gabinetu w odpowiedniej Okręgowej Izbie Lekarskiej. Ten fakt – brak rejestracji gabinetu lekarskiego w Okręgowej Izbie Lekarskiej został uznany przez Okręgowy Sąd Lekarski za czyn tak nieetyczny, tak podły, niegodny lekarza, że ukarał wspomnianego ginekologa kara nagany.
Tylko czekać kar za nieprawomyślność.
Na wszelki wypadek się nie podpiszę.
czytaj resztę »
zgodnie z prawem
2009-01-03 22:02:26
Zgodnie z prawem NFZ może wyceniać świadczenia i procedury według własnego " widzimisię".
Zgodnie z prawem publiczny szpital musi podpisać kontrakt z NFZ.
Zgodnie z prawem publiczny szpital musi przyjąć i odpowiednia leczyć wszystkich pacjentów którzy potrzebują takiego leczenia.
Zgodnie z prawem za powstałe długi szpital jest słusznie napietnowany, a dyrekcja ukarana za niegospodarność.
Zgodnie z prawem...
Polska na pewno jest państwem prawa ( i prawników - jak uważają niektórzy ) ale do sprawiedliwości to jeszcze nam daleko.
czytaj resztę »
Odpowiedzialność według Hammurabiego
2008-12-21 19:31:44
Odpowiedzialność lekarza za wyrządzone w czasie leczenia szkody jest wieloraka i
wielokrotna – zawodowa, karna i cywilna czyli – materialna. Nie ma ona żadnych granic i
to zarówno w zakresie wysokości roszczeń jak i czasu. Oznacza to, że pacjent w każdej
chwili, nawet po 20 latach może wystąpić z roszczeniem o odszkodowanie z tytułu
uszczerbku, jakiego doznał w trakcie leczenia. Tu nic się nie przedawnia. Mordercy się
przedawnia, lekarzowi - nigdy. Jednym słowem jest to odpowiedzialność nieograniczona.
Zachodzi więc pilna konieczność wykupienia polisy na nieograniczoną kwotę
odszkodowania, bo aktualne polisy OC opiewają na ściśle określone kwoty i to wcale nie
wysokie, biorąc pod uwagę roszczenia pacjentów. Ale jak wysoka będzie składka
ubezpieczenia na taka polisę?
Sytuację pogarszają przepisy o zadośćuczynieniu, które weszły w życie kilka miesięcy
temu. Dotyczą one także kierowców – sprawców nieszczęśliwych wypadków. Poza
odszkodowaniem z tytułu wyrządzonej szkody, a przypadku śmierci ofiary wypadku,
pokrycia kosztów leczenia, pogrzebu i innych kosztów bliższa i dalsza rodzina może
dochodzić zadośćuczynienia. Zadośćuczynienie za straty moralne i emocjonalne związane
ze śmiercią ich bliskiego. Chociaż sama zasada wyrównania strat emocjonalnych
pieniędzmi budzi zrozumiałe wątpliwości, prawo działa i już toczą się procesy w których po
kilkanaście osób żąda od sprawcy śmiertelnego wypadku zadośćuczynienia w kwotach po
50 -300 tys. zł. dla każdej z osób („ Rzeczpospolita” 04.11.2008. Nr216). Takich sum nie
gwarantuje żadna polisa, żadnego kierowcy, dlatego w przypadku ich zasądzenia komornik
zabiera cały dobytek sprawcy wypadku. Prawnicy już zacierają ręce. Znam przypadek, że
adwokaci i rodzina ofiary wypadku doprowadzili nieszczęsnego sprawcę do samobójczej
śmierci. Takie rozwiązania prawne pozwolą odkryć ogromne pokłady podłości zalegające w
naszym społeczeństwie. Nikt nie odrzuci przecież „daru losu” jakim jest możliwość łatwego
uzyskania pieniędzy.
Taka sama odpowiedzialność w zakresie zadośćuczynienia dotyczy lekarzy. Nie można
twierdzić, że roszczeniowy pacjent to jest coś, co przydarza się komuś innemu, bo biorąc
pod uwagę liczbę lat pracy lekarza oraz ilość porad i zabiegów - każdy lekarz będzie musiał
się zmierzyć z tym problemem. Taki proces może być dla psychiki lekarza prawdziwą
dewastacją – o jego dorobku materialnym nie wspominając.
Nieodparcie nasuwa się myśl o pierwowzorze porządku prawnego jaki niewątpliwie legł u
podstaw dzisiejszych rozwiązań. Jak żyło się lekarzom pod rządami kodeksu
Hammurabiego? Jak głosi historia medycyny, jeżeli pacjent cierpiał na chorobę oka, a
lekarzowi nie udało się go wyleczyć i pacjent oślepł – wykłuwano oko lekarzowi. Podobnie
gdy leczenie chorej nogi było nieskuteczne i pacjentowi trzeba było nogę amputowaćodcinano
też nogę lekarzowi. Czy lekarze Babilonu szybko przekształcili się w ślepych
inwalidów nie tylko niezdolnych do jakiejkolwiek pracy, ale potrzebujących pomocy ze
strony innych? Wszak możliwości skutecznego leczenia były 2 tysiące lat temu znacznie
ograniczone. A może działali w całkowitej konspiracji i pacjent wchodził do izby lekarza z
zawiązanymi oczami aby nie mógł go rozpoznać i oskarżyć. Szkoda, że historia nie
zachowała ich sposobu na przeżycie w ciężkich czasach. Mogło by to być cenną wskazówką
dla współczesnych lekarzy.
Andrzej Michalski
22.11.2008.
czytaj resztę »
Dlaczego ogórek nie śpiewa, a Izba Lekarska nie służy lekarzom
2008-12-21 19:13:26
„ To pytanie w tytule postawione tak śmiało chociaż z największym bólem rozważyć by należało”. Kwestię ogórka poeta rozstrzyga dość krótko - „ogórek nie śpiewa i to o żadnej porze gdyż widocznie z woli nieba prawdopodobnie nie może”. Z Izbą Lekarską sprawa już nie jest taka prosta. Przezwyciężywszy zrozumiały opór przed czytaniem aktów prawnych stwierdzamy, że chociaż zadaniem Izby jest sprawowanie pieczy nad należytym i sumiennym wykonywaniem zawodu lekarza oraz ustanawianie zasad etycznych obowiązujących wszystkich lekarzy to już dbanie o należyte wynagrodzenie i warunki materialne stanu lekarskiego do zadań Izby nie należą. Co prawda w następnym artykule ustawa mówi, że Izba „negocjuje warunki pracy i płac”, ale wszyscy już wiemy, że jest to pusty zapis – Izba niczego nie wynegocjowała. W zakresie warunków materialnych lekarzy Izba nie zrobiła nic i nie zrobi i to nie „z woli nieba” ale z woli ustawodawcy. Najdobitniejszym dowodem na twierdzenie, że Izba nie odpowiada na potrzeby i problemy środowiska lekarskiego jest powstanie dwóch silnych i już okrzepłych organizacji lekarskich, które spełniają coraz ważniejszą rolę w życiu lekarzy.
Można pomyśleć, że Izba Lekarska jest organizacją fasadową , pustą wydmuszką, która żyje tylko dzięki obowiązkowemu haraczowi, jaki ustawodawca nałożył na lekarzy dla zapewnienie podstaw utrzymania tego przedłużenia władzy państwa nad środowiskiem lekarskim – codzienna praktyka jednak temu przeczy. Zarządy Izb Lekarskich nie przysypiają zajęci przeliczaniem diet za kolejne posiedzenia Towarzystwa Wzajemnej Adoracji. Oto projekt wprowadzenia konsultanckiego systemu organizacji szpitali – który od lat funkcjonuje w wielu zachodnich krajach – został przez Izbę praktycznie unicestwiony. Nietrudno się domyśleć, że w obronie folwarków ordynatorsko – profesorskich. System konsultancki mógł przecież zniszczyć podstawy dobrobytu tej grupy, jak się wydaje – grupy trzymającej w Izbach władzę.
Za płacony na rzecz Izby Lekarskiej podatek lekarze otrzymują gazetę, a w niej jedynie słuszne i światłe myśli zarządu. Kontrowersyjne i nieprzychylne Izbie opinie nie są publikowane – jak należy się domyślać – aby nie rozbijać jedności środowiska.
Aktywnie działające Rady Lekarskie uszczęśliwiły lekarzy obowiązkiem zbierania „punktów edukacyjnych”. Moralny imperatyw stałego doskonalenia zawodowego został zamieniony na wymóg formalny. Wyraźnie Rady chcą poszerzyć zakres władzy nad lekarzami – chciałoby się zakrzyknąć: „Cała władza w ręce Rad!”. Tylko jak to współgra z ideą wolnego zawodu?
Ale jeszcze o punktach. Poza pytaniem o sens mitręgi biurokratycznej, jaką przygotowano w związku z zapisywaniem, rozliczaniem, potwierdzaniem, dokumentowaniem itd. trzeba zapytać o sens samych punktów. Dla każdego przecież jest jasne, że lekarz, który zebrał wymaganą ilość punktów wcale nie musi być wyedukowany – można zbierać punkty nie ucząc się. Konieczność zbierania punktów daje za to konkretne zyski osobom prowadzącym kursy, wykłady, sympozja i konferencje naukowe – organizowane z pieniędzy lekarzy przymuszonych do uczestnictwa w tych imprezach. Pomysł zbierania punktów wspomaga też niektóre pisma lekarskie – wszak za prenumeratę dwóch tytułów można uzyskać aż 15 punków. Oczywiści nie można zamienić na punkty godzin spędzonych nad książkami gdy „rozgryzamy” trudny przypadek choroby naszego pacjenta, ani wykładu wysłuchanego ze strony internetowej, ani artykułów przeczytanych w internetowych bibliotekach. Cała akcja ma widać inny cel – Rada ogłasza już „sądny dzień” - dzień rozliczania z zebranych punktów. Nie wzbudza to entuzjazmu lekarzy – być może stan lekarski otworzy oczy i zobaczy, że Izba Lekarska jest tłamszącym nas kagańcem, a nie wyrazicielem naszych potrzeb, opinii i pragnień.
Andrzej Michalski
25.10.2008r
czytaj resztę »