"Róbmy swoje"

2014-03-16 14:52:40



Trwający od ponad 30 lat korowód „ nalewaczy z pustego”, którzy kolejno zasiadają na ministerialnym stołku zdaje się osiągać swoje apogeum.  Pomimo wielu trafnych ( a także nietrafionych ) pomysłów i uwag uzdrawiających system ochrony zdrowia, jakie można przeczytać w prasie medycznej, system nie rokuje poprawy.
Podstawowa prawda, że ludzkie działanie opiera się na niezmiennych prawach ekonomii, które są równie bezwzględne i nienaruszalne jak prawa fizyki czy biologii, nie może się przebić do świadomości polityków i decydentów.
Nieustanne próby reformy systemu bez wprowadzenia „ bodźców materialnego zainteresowania” w grupie  pacjentów, nieograniczony koszyk świadczeń i znacznie ograniczone środki - gwarantują niepowodzenie jakichkolwiek przemian. W tym kontekście zadziwia entuzjazm kolejnych reformatorów wdrażających kolejne pomysły na „ perpetum mobile”. Skutek jest zwykle żałosny - rozbuchana biurokracja.
Nie warto zatem zgłębiać kolejnych pomysłów uzdrawiaczy systemu. Dopóki system całkowicie się nie zawali nie należy oczekiwać jakichkolwiek rozsądnych zmian. Niezależnie od formy jaka przyjmie ten upadek najbardziej ucierpią chorzy ludzie. Chorych, wraz ze starzeniem się społeczeństwa, będzie przybywać i zapotrzebowanie na pomoc lekarska będzie narastać – warto więc w tej sytuacji zainwestować w siebie, we własne umiejętności i wiedzę.
Temu celowi służy strona ze skróconymi wiadomościami do powtórzenia i uaktualnienia wiedzy medycznej – głównie w aspekcie medycyny ogólnej:
„skryptzmedycyny.wordpress.com” ( bez literek www. )
Zapraszam do lektury zapisanych tam notatek i schematów.
Andrzej Michalski

czytaj resztę »

Dodane w lekarz rodzinny | Komentarze 0 , zobacz komentarze

U(bez)pieczone leczenie

2013-08-21 16:33:22


Jest taki kraj po drugiej stronie Ziemi, gdzie pacjent przyjmowany do szpitala musi przede wszystkim podpisać oświadczenie, że nie będzie wnosił żadnych roszczeń w związku z przeprowadzonym leczeniem. Szpital państwowy i leczy bezpłatnie pacjentów ubezpieczonych. Pacjent nie otrzymuje wszystkiego natychmiast, też obowiązują kolejki. W 1989 roku na operację serca z powodu choroby wieńcowej trzeba było czekać pół roku. Ta sama operacja , w tym samym szpitalu, wykonana przez tych samych specjalistów mogła być wykonana za kilka dni – o ile pacjent by za to zapłacił. Nikt się temu nie dziwił i nie dziwi - obywatele uważali to za rzecz naturalną. W Polsce w tym czasie na taką operację się nie czekało, bo były one wykonywane sporadycznie i „zwykły” pacjent miał na takie leczenie niewielkie szanse. W tamtym kraju społeczne pieniądze wydaje się tylko na leczenie nie na odszkodowania. Kto chce może się ubezpieczyć samodzielnie i zapłacić składkę
Leczenie czyli co?
W powszechnym mniemaniu leczenie to lekarstwa, zabiegi z użyciem drogiego sprzętu, no może jeszcze rehabilitacja. Jednak najlepsze i najdroższe urządzenia są bezużyteczne jeśli brakuje wykształconego i doświadczonego, a także dobrze zmotywowanego personelu lekarzy, pielęgniarek, techników, laborantów. Nakazy, kary przymus w jakiejkolwiek formie nie przynosi efektów. Szpital to skomplikowane urządzenie gdzie każdy element ma znaczenie na ostateczny efekt leczniczy. Leczenie to przede wszystkim praca innych ludzi dlatego właśnie koszty pracy personelu stanowią główną pozycję w budżecie szpitali. Znaczenie ma wszystko i leczenie ( szeroko pojęte) i utrzymanie czystości, i właściwe żywienie chorych. Próby stworzenie szpitali samoobsługowych, jakie ostatnio mają miejsce – aby oszczędzać- nie rokują sukcesu.
Leczyć skutecznie.
Autor „Love story” Erich Segal napisał książkę,  pod tytułem „Doktorzy”która też stała się bestsellerem. Książka opowiada o życiu i losach kilkorga studentów medycyny w Ameryce. Na początku książki autor opisuje następującą scenę: pierwszy wykład, sala szczelnie wypełniona nowo „upieczonymi” studentami medycyny, Do sali wchodzi profesor i bez słowa pisze na tablicy dużymi literami liczbę 26. Studenci milką. Profesor wyjaśnia: „ Dwadzieścia sześć – tyle i tylko tyle chorób jesteśmy w stanie wyleczyć- reszta to schorzenia przewlekłe i nieuleczalne. Zapamiętajcie to sobie”.
Jeżeli przyjąć, że fikcja literacka opierała się jednak na jakiś realnych podstawach, to od czasu wydania książki ( 1988) wiele się zmieniło. W medycynie dokonał się ogromny postęp i na pewno ilość chorób, które mogą być wyleczone jest znacznie większa, jednak nadal przygniatającą większość stanowią choroby przewlekłe, postępujące, stopniowo pogarszające sprawność organizmu - aż do nieuchronnej dla każdego- śmierci. Powszechna opinia, że każdą chorobę można wyleczyć tylko trzeba ją odpowiednio wcześnie wykryć i leczyć właściwie jest tylko częściowo prawdziwa. Gdyby to była prawda i każdą chorobę można by rzeczywiście wyleczyć, to bogaci ludzie „Zachodu” żyliby wiecznie. Stać ich przecież na wszelkie najnowocześniejsze badania i najlepsze leczenie. Z drugiej strony wiadomo, że jednak leczenie od wczesnych stadiów choroby często daje dłuższe przeżycie, choć, niestety, nie zawsze. 
Leczyć bezpiecznie
Leczenie, zwłaszcza leczenie zabiegowe, obarczone było i jest ryzykiem niepowodzenia, a nawet tragicznych powikłań ze śmiercią pacjenta włącznie. Napawający nadzieją postęp medycyny niesie ze sobą nowe zagrożenia. Lekarze próbują leczyć ciężko chorych pacjentów, przypadki, które kiedyś traktowano jako beznadziejne. Takie sytuacje rodzą ryzyko powikłań. Starzejemy się, a leczenie starych ludzi jest trudne i nie zawsze jest skuteczne. Wraz z rozwojem nowych technik leczenia i sposobów walki z chorobami postępuje też rozwój wiedzy o unikaniu nieoczekiwanych zdarzeń w medycynie. Organizm ludzki to skomplikowana maszyneria tym trudniejsza „ w obsłudze”, że bardzo indywidualna – każdy z nas jest inny. Inny w reagowaniu na leki, w reagowaniu na stosowane zabiegi i operacje. Nie sposób przewidzieć wszystkich reakcji organizmu, nie sposób zapobiec niechcianym wydarzeniom. Nie można też wykluczyć pomyłki ludzkiej – tam gdzie są i działają ludzie tam zawsze będą błędy „ błądzić jest rzeczą ludzką”. Oczekiwanie od personelu medycznego postępowania bezbłędnego jest nierealne.
Zważywszy to wszystko razem trzeba przyznać, że leczenie obok choroby samej w sobie, stanowi dodatkowe zagrożenie: operacja może przynieść tragiczny skutek, a zastosowany lek – zaszkodzić. Nic dziwnego, że słuszne jest ubezpieczenie się od nieoczekiwanych negatywnych skutków leczenia, tak jak od samej choroby. Podstawowe pytanie brzmi: Kto powinien się ubezpieczyć od nieoczekiwanych skutków podjętego leczenia? Czy pacjent jak w opisywanym przykładzie z odległego kraju, czy szpital i lekarz ?
Czy leczyć ubezpieczeniowo ?
 Po okresie przemian ustrojowych wybrano w Polsce model zachodnio – amerykański. Ubezpieczyć się musi podmiot leczniczy, czyli instytucja lecząca lub lekarz prowadzący leczenie. Oczywiście takie ubezpieczenie kosztuje. Im więcej pacjentów leczonych - tym więcej powikłań i tym więcej wypłaconych odszkodowań. Skąd szpital bierze pieniądze na odszkodowania i ubezpieczenia? Ano z tego samego worka co na leczenie. Innych pieniędzy ( przychodów) szpitale zasadniczo nie mają, a jeśli nawet coś mają, na przykład z dzierżawy parkingu, są to grosze w ich budżecie.  Tu koło się zamyka -wzrost odszkodowań oznacza mniej pieniędzy na leczenie. Mniej pieniędzy na leczenie – to gorsza jakość leczenia – a więcej powikłań i tak dalej do upadku szpitala. Pytanie gdzie będą się leczyć pacjenci, choćby z odszkodowaniem w garści, jeśli szpital upadnie -  pozostaje na razie bez odpowiedzi.
Złotonośne ubezpieczenia
Warto zaznaczyć, że firmy ubezpieczeniowe to najczęściej spółki akcyjne, które w imieniu swoich właścicieli – akcjonariuszy mają obowiązek dbać o jak największy zysk. Zysk, który w tym przypadku jest różnicą pomiędzy wpłaconymi składkami ubezpieczonych a wypłaconym odszkodowaniem. Nic dziwnego, ze firmy ubezpieczeniowe starają się wypłacać jak najmniejsze odszkodowania i pobierać jak największe składki. W tym celu zatrudniają rzesze prawników, którzy, za sowitą opłatą, walczą w sądach o obniżenie odszkodowań. Z drugiej strony poszkodowani pacjenci starają się uzyskać jak największe odszkodowanie i w tym celu zatrudniają, płacąc duże pieniądze – innych prawników. Całe kancelarie prawnicze w Stanach Zjednoczonych trudnią się wydzieraniem w sądach odszkodowań za niepomyślny przebieg leczenia. Oferta skierowana do pacjentów po leczeniu jest korzystna: „zaskarżymy w twoim imieniu szpital jak przegramy nie płacisz nam nic – jak wygramy to dzielimy się po połowie”. Ogromna rzeka amerykańskich pieniędzy dzieli się na dwie odnogi – jedną, która zasila lecznictwo i drugą, która trafia w ręce prawników i firm ubezpieczeniowych, resztki z tej drugiej trafiają do pacjentów. Gołym okiem widać, że coraz więcej pieniędzy idzie na prawników i ubezpieczenia a coraz mniej na leczenie. Ostatnio prezydent Obama również się wypowiedział na ten temat że: „trzeba coś z tym zrobić” ale wiadomo, że nie zrobi nic, bo cały ten „młyn” to ogromny biznes i odpowiedni lobbyści zadbają, żeby interes się nadal kręcił.
Dla niedofinansowanej od zawsze ochrony zdrowia ubezpieczenia nie są rozwiązaniem. Stawki ubezpieczeniowe jakie maja płacić szpitale są dla nich nie do udźwignięcia i tylko przyspieszają ich upadek. W czasach socjalizmu roszczenia z powodu niepowodzeń w leczeniu czy powikłań nie były „modne” ani pewnie możliwe. Pacjenci z powikłaniami po leczeniu  tak jak wtedy taki i obecnie leczeni są na mocy posiadanego ubezpieczenia. Od czasu przemian ustrojowych ilość odszkodowań lawinowo rośnie, a w związku z tym spadają możliwości leczenia. Trudno się dziwić - skoro są takie możliwości. Przypomina to jednak połykanie własnego ogona.

czytaj resztę »

Dodane w służba zdrowia | Komentarze 0 , zobacz komentarze

Znowu sukces!

2012-08-16 21:49:53

W I kwartale 2012 roku oddziały wojewódzkie NFZ przeprowadziły 38 kontroli ordynacji lekarskiej. 6 kontroli objęło ordynację lekarzy udzielających świadczenia w oparciu o umowy indywidualne na wystawianie recept, 32 kontrole dotyczyły realizacji umów podpisanych przez placówki ochrony zdrowia. Kwota zakwestionowanej ordynacji i kar umownych wyniosła 779.731,71 zł.

rzecznik prasowy Centrali NFZ
Andrzej Troszyński

 

czytaj resztę »

Dodane w służba zdrowia | Komentarze 2 , zobacz komentarze

Finezyjnie – w dziób.

2012-08-12 21:39:02


Wczytując się, codziennie w charakterystyki leków i produktów leczniczych – co powoli staje się główną czynnością porady lekarskiej - zaczynam doceniać wysiłek urzędników z obszaru rejestracji i refundacji leków. W sytuacji galopująco rosnących kosztów refundacji zostali postawieni przed problemem takiego rozwiązania systemowego, aby formalnie refundacja była zapisana, ale w praktyce bardzo trudna do zastosowania bez narażenia się na zwrot kosztów refundacji. Nie można przecież odmówić rejestracji leku dopuszczonego do stosowania na całym świecie i nie można odmówić refundacji w ogóle. Klasycznym przykładem są antybiotyki – refundacja – i owszem, ale po  posiewie, bo wtedy wiadomo, że antybiotyk zadziała i NFZ nie wyda pieniędzy na próżno. Jest argument aby ograniczyć refundację? Jest. Inny przykład: kolejny preparat do stosowania w nadciśnieniu i niewydolności krążenia – można z refundacją, ale tylko gdy niewydolność udowodniona, a pacjent ma więcej jak 75 lat.
Ostatnio z przerażeniem doczytałem wskazania do stosowania łączonych leków hipotensyjnych. Oto połączenie Valsartanu z Hydrochlorothiazydem można zastosować jeśli stosowanie samego Vasartanu lub Hydrochlorothiazydu nie wyrównuje skutecznie nadciśnienia. Argument niby logiczny , ale niepraktyczny ( wiadomo o co chodzi). Nie wiadomo jak długo stosować jeden z tych leków i czy przypadkiem nie będzie to ze szkodą dla pacjenta, który „na wejściu” ma ciśnienie 180/120?  Ale nie popadamy w rutynę – oto bowiem inny łączony lek hipotensyjny. Połączenie Lisinoprilu z Amlodypiną  można zastosować jeżeli nadciśnienie tętnicze jest skutecznie regulowane łącznym podawaniem Lisinoprilu i Amlodypiny w tych samych dawkach. Zapewne próba włączenia tego leku złożonego gdy sam Lisinopril jest mało skuteczny będzie karana.
I tak dalej – co lek to uwarunkowania . Jak mocno udowodnić owe uwarunkowania? Gastroskopia, spirometria – (czy aby wiarygodna? )Może komisja? Najlepiej – sekcja  oczywiście sfilmowana i potwierdzona przez CBŚ lub jakąś inną instytucję wiarygodną w sposób bezdyskusyjny. Końca szaleństwa nie widać. Podziw za to budzi urzędnicza kreatywność.
Przy okazji ustawa refundacyjna skutecznie konfliktuje lekarzy, farmaceutów i pacjentów. Aptekarze nie wnikają wszak w niuanse charakterystyki produktu leczniczego. Brak refundacji na recepcie na lek „teoretycznie” refundowany jest dla farmaceuty niezrozumiałym błędem o czym z reguły życzliwie informują pacjentów. Co dalej wiadomo.

czytaj resztę »

Dodane w służba zdrowia | Komentarze 1 , zobacz komentarze

Jeszcze raz o refundacji

2012-06-24 21:25:13


Choroba to nie tylko cierpienie czy utrata zarobków –to dodatkowe koszty- w tym wydatki na zakup leków. Aby ulżyć doli chorego nasze państwo już dawno wprowadziło dopłaty do leków. W czasach socjalizmu ustalono, ze emeryci i renciści otrzymają leki za darmo, pracownicy zatrudnieni w państwowych zakładach czyli – ubezpieczeni- zapłacą 30 % a reszta obywateli w tym rzemieślnicy i rolnicy ( których objęto ubezpieczeniem później) 100% wartości leku.
Produkowane w państwowych fabrykach leki nie były szczególnie drogie i nie było ich  zresztą wiele. Nadciśnienie tętnicze można było leczyć, na przykład, zaledwie 5 lekami- inne leki pochodziły z importu i były bardzo drogie gdyż kupowano je za „ cenne dewizy”, na import docelowy - dla konkretnego pacjenta i to  w szczególnych okolicznościach.
W miarę otwierania się Polski na świat, postępujących zmian politycznych i społecznych zaczęło przybywać leków. Były coraz lepsze i coraz droższe – głównie te pochodzenia zagranicznego. Koszty dopłat do leków zaczęły gwałtownie wzrastać. Na początku lat 90 –tych zmieniono politykę lekową. Wprowadzono powszechna zasadę współpłacenia za leki. Leki bezpłatne pozostał jedynie dla wybranych grup pacjentów np. inwalidów wojennych. W tym momencie zaprzestano dofinansowywać chorego zaczęto dofinansowywać konkretny lek.
Dynamiczny postęp naukowy  dotyczy przede wszystkim dziedzin technicznych i medycyny w tym technologii  wytwarzania leków. Powstają nowe, coraz skuteczniejsze leki – niestety coraz droższe. Koszty leczenia stopniowo a zwłaszcza w ostatnim okresie – rosły. Dodatkowo na rynku pojawiły się leki zawierające tą sama substancję leczniczą ale wyprodukowane w różnych fabrykach i co za tym idzie – pod różnymi nazwami. Tak na przykład substancja lecznicza Simvastatyna – popularne lekarstwo zmniejszające poziom cholesterolu, występuje w ponad dwudziestu różnych lekach. Każdy lek wyprodukowała inna firma, nosi inną nazwę i ma inną cenę choć zawiera taka sama substancje leczniczą czyli powiedzielibyśmy - takie samo lekarstwo. Wprowadzono zatem limity finansowania leku. NFZ do każdego leku zawierającego tą sama substancję leczniczą dopłaca tyle samo. Leki różnych firm  ( choć zawierają tą sama substancję leczniczą) mają inną cenę w zależności od ceny wyjściowej producenta.
Koszty refundacji jednak nadal rosły. Jako społeczeństwo starzejemy się , częściej chorujemy i potrzebujemy coraz więcej leków . A po za tym, wbrew oczekiwaniom polityków, żyjemy dłużej i dłużej te leki chcemy zażywać. Skutek oczywisty – wzrost kosztów refundacji. System refundacji został po raz kolejny zreformowano. Teraz dopłaca się nie do człowieka, nie do leku, ale do choroby ( pozostawiając pewne rozwiązania obowiązujące poprzednio).
Są leki, które stosuje się w różnych schorzeniach. Jeżeli chorujesz, bracie Polaku, na łagodny przerost prostaty zapłacisz za lek X –ryczałt, a jeżeli „tylko” na nadciśnienie to już 30%.. Pozostaje tajemnicą urzędników dlaczego uznali łagodny przerost prostaty za chorobę godną większego dofinansowania niż nadciśnienie tętnicze. Wszak oba te schorzenia trzeba przecież leczyć do końca życia.
Za prawidłową refundację – określenie odpłatności - jest ustawowo odpowiedzialny lekarz. Jeżeli błędnie oznaczy odpłatność pacjenta, czyli z drugiej strony – dofinansowanie do leku przez NFZ , to w przypadku kontroli jest zobowiązany do zwrotu kwoty „niesłusznej” refundacji wraz z odsetkami do 5 lat wstecz. Kary sięgają kilkudziesięciu tysięcy złotych i więcej. Bywało że lekarze tracili dorobek życia.
Czy trudno jest ustalić ową refundację ?  To zależy od choroby i od lekarstwa.
Choroba- musi być w sposób pewny zdiagnozowana i niepodważalnie udowodniona aby lek mógł być wydany z refundacją. Czasem wymaga to badań specjalistycznych – gastroskopia, badanie wydolności płuc, testy alergiczne itp. Bywa i tak, że lek na daną chorobę ma inne dofinansowanie gdy choroba jest  w stadium początkowym i inne gdy jest ona zaawansowana. Konieczna jest tu jednak drobiazgowa diagnostyka specjalistyczna. Wszystko dokładnie zapisane i udowodnione bez cienia wątpliwości. Szaleństwo zaświadczeń od specjalisty i badań specjalistycznych trwa. 
Lekarstwo – musi być zarejestrowane w Urzędzie Rejestracji Leków i Produktów Leczniczych. Tam posiada swój certyfikat : Charakterystykę Produktu Leczniczego a w nim wskazania do stosowania leku. To właśnie jest główną wytyczną prawidłowego określania odpłatności. Tam nakreślono nieprzekraczalne granice stosowania leków z refundacją NFZ. Choćby zasady stosowania danego leku według wskazań najnowszej medycyny były zupełnie inne ( niektóre leki zarejestrowano dawno temu) dopłata do leku może nastąpić jedynie w przypadku gdy są udowodnione takie wskazania jak zarejestrowane wskazania do stosowania leku.
 Kontroler NFZ to urzędnik, a więc opiera się na prawnej i logicznej interpretacji zapisu. Jeżeli zarejestrowano antybiotyk Y do leczenia „ drobnoustrojów wrażliwych na antybiotyk Y w schorzeniu Z” to lekarz musi udowodnić w sposób niepodważalny, że pacjent: a/ ma schorzenie Z i b/ u tego pacjenta występują drobnoustroje wrażliwe na antybiotyk Y.
W tym miejscu warto podkreślić że oświadczenia prasowe, nawet prezesa NFZ nie stanowią prawa ani wykładni do stosowania obowiązujących przepisów. Tym bardziej nie można polegać na interpretacji zawiłego prawa dokonywanej przez dziennikarzy.
Jak się wydaje zdzieranie drakońskich kar z lekarzy stało się dodatkowym źródłem przychodu NFZ. Porównanie z karaniem kierowców za przekroczenie prędkości narzuca się samo. Jeśli chodzi o kierowców kary dawno przestały być środkiem do poprawy bezpieczeństwa na drogach, a stały się źródłem dochodu gmin i państwa. Podobno w budżecie państwa zaplanowano przychód z mandatów za przekroczenie prędkości w wysokości miliarda złotych. Jaki przychód zaplanowano w NFZ z kar nałożonych na lekarzy – na razie nie wiadomo.


Andrzej Michalski 






czytaj resztę »

Dodane w służba zdrowia | Komentarze 3 , zobacz komentarze

„ Jak to z paskiem do glukometru było?”

2012-02-28 21:19:24


Takie pytanie zadał panu ministrowi Arłukowiczowi pan poseł Piecha na pamiętnym przesłuchaniu Ministra Zdrowia w czasie posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia. Minister precyzyjnie i dobitnie  wyjaśnił (między innymi) , że niektóre paski do gleukometrów nie będą już refundowane ponieważ opierają się na przestarzałych technologiach  i wyniki uzyskane z ich pomocą są niewiarygodne. Nie zdziwiło mnie więc, że na liście leków refundowanych nie znalazły się powszechnie stosowane paski „pewnej znanej firmy”.  Widocznie specjaliści Ministerstwa Zdrowia „ po długich i żmudnych badaniach” doszli do wniosku, że dalsze ich stosowanie stanowi zagrożenie dla zdrowia pacjentów. Zdziwiłem się dopiero jak po dwóch miesiącach zobaczyłem owe „wyklęte” paski z powrotem na liście leków refundowanych. Już żadne wyjaśnienia pana Ministra nawet najdobitniejsze i najbardziej precyzyjne mnie nie przekonają, ze w tym przypadku nie chodzi o korupcję. Najprostsze wyjaśnienie jest takie, że „ znana firma” nie zapłaciła komu trzeba przed publikacją listy w grudniu ubiegłego roku -zapewne naiwnie sądząc, że jak dali „w łapę” raz, to paski już zawsze będą refundowane. A więc dostali po nosie i  teraz wiedzą – lista jest co dwa miesiące i w łapę trzeba dawać co dwa miesiące! Przy okazji – co za nauczka dla innych „niedomyślnych”!
Tym samym Polska zdobyła niewątpliwy prymat światowej korupcji – państwa Afryki to oaza praworządności.
P.S. „Rada Przejrzystości” – szczyt hipokryzji.

czytaj resztę »

Dodane w służba zdrowia | Komentarze 0 , zobacz komentarze

„ Łaska państwa na pstrym koniu jeździ”

2012-02-26 21:45:58


Konieczność sprawdzenia każdego leku pod kątem zarejestrowanych wskazań przed każdorazowym jego wypisaniem prowadzi często do zaskakujących „odkryć”. Oto , na przykład Tamsulosyna stosowana w postaci wielu preparatów różnych firm jest zarejestrowana do stosowania tylko i wyłącznie w łagodnym przeroście gruczołu krokowego. Często jednak zalecana jest przez urologów również w przypadku raka stercza i jak z tego wynika u tych poważnie chorych pacjentów musi być wypisana z odpłatnością 100% jeśli w „ informacji dla lekarza POZ urolog rozpozna tylko to schorzenie. Podobne przykłady można mnożyć . Jak widać ( trzymając się ludowych porzekadeł) „ władza nierówno daje – jednemu daje gęś, a drugiemu jaje”. Obserwacje te potwierdza pani Marszałek Kopacz, która w wywiadzie telewizyjnym podkreśla, że przez wprowadzenie ustawy refundacyjnej „ pewne grupy zdecydowanie stracą”. Póki co wygląda na to, że stracą głównie pacjenci i kontrolowani lekarze. Jedynym beneficjentem wydaje się być budżet państwa, co w kontekście doniesień o gigantycznych premiach za źle wykonaną pracę jakoś nie cieszy.

czytaj resztę »

Dodane w lekarz rodzinny | Komentarze 0 , zobacz komentarze

Antybiotyki refundowane czy nie ?

2012-02-05 22:06:58



W sprawie leków mamy już jasność. Pani Rzecznik Ministerstwa Zdrowia wyjaśniła lekarzom, którzy marzyli o leczeniu polskich pacjentów „ zgodnie z wiedzą i praktyką medyczną”, że właśnie rejestracja leków i produktów medycznych opiera się na medycynie opartej na faktach –EBM i na „najnowszych danych naukowych”. Opublikowane charakterystyki produktów leczniczych to często zdjęcia starych, poplamionych kalką, pisanych charakterystyczną maszynową czcionką dokumentów. Można wątpić o świeżości tych danych naukowych.
Pani Rzecznik uprzejmie wyjaśnia też, że Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych nie ma wpływu na to jakie wskazania firma farmaceutyczna zarejestruje. Nie trzeba być detektywem ani nawet Rutkowskim aby się domyślić (albo dowiedzieć ze strony URPL ), że każde zarejestrowane wskazanie to ciężkie pieniądze wpłacone na rzecz Ministerstwa. Jak wynika z „wyjaśnień” Ministerstwo ani myśli rezygnować z tych pieniędzy, a że później firma farmaceutyczna wrzuci te koszty w ceny leków – to już inna sprawa. Teraz Ministerstwo dba o wpływy. Skutek jest, póki co, taki, że jeżeli na zapalenie gardła chcemy wypisać antybiotyk na przykład Amoksycilinę to można wypisać receptę refundowaną jedynie gdy mamy potwierdzenie etiologii tego zapalenia w postaci posiewu. Zapis w CHPL brzmi, bowiem: „Wskazania: Zakażenia spowodowane przez drobnoustroje wrażliwe na amoksycilinę- tj. – zakażenia górnych i dolnych dróg oddechowych wywołane przez paciorkowce alfa i beta- hemolizujące, S. pneumoniae, Staphylococcus sp. i H. influenze niewytwarzające penicylinazy.” Etc., Czyli – żegnaj terapio empiryczna! Jeśli chcesz leczyć jak dotychczas musisz wypisywać antybiotyki ze 100% odpłatnością( większość CHPL antybiotyków ma podobne zapisy).
Można mieć kolejne wątpliwości. Ciekawe, co powie Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej, jeśli pacjent oskarży lekarza o pozbawienie go prawa do leków refundowanych?  A co na to liczna zgraja Rzeczników Praw Pacjenta różnej proweniencji? Dobry Pan Minister wszak zadbał o to by pacjentom obniżyć koszty leczenia tylko źli lekarze złośliwie ich oszukują. Wątpliwości zapewne nie będzie miał kontroler NFZ i jak zwykle odczyta zapisy przepisów literalnie i dokładnie obliczy ilość tabletek na kurację i nienależną refundację a wszystkie nieprawidłowo poniesione przez NFZ koszty każe lekarzom zwrócić z odsetkami za 5 lat. Ja też już nie mam wątpliwości. Jak chce się mieć dobre i miękkie serce – trzeba mieć twardą dupę i głęboką kieszeń a w tej kieszeni ciężką forsę.

czytaj resztę »

Dodane w służba zdrowia | Komentarze 2 , zobacz komentarze

Urzędniczy uwiąd medycyny

2012-01-17 00:05:43


Lawinowy wzrost aktów prawnych ( sejm poprzedniej kadencji uchwalił ponad 10 000 aktów prawnych) powoduje słuszny wzrost administracji. Drobiazgowa regulacja życia społecznego ( wszak urząd wie lepiej) wymaga nowych urzędów i urzędników dla egzekwowania nowych przepisów, sprawozdawania i oczywiście dla skutecznego karania.
To szaleństwo nie ominęło medycyny. Prawa pacjenta, odpady, ochrona danych osobowych to kolejne liczne biura, urzędnicy, sprawozdania i kary. Nowa ustaw refundacyjna pobiła jednak rekordy koszmaru. Dzięki potworkowi zrodzonemu pod przewodem pani Kopacz zamiast stosować leki zgodnie z najnowszymi zaleceniami i publikacjami musimy ograniczyć się tylko do zarejestrowanych wskazań danego leku. Żeby było trudniej poszczególne leki wytworzone z tej samej substancji mają różne zarejestrowane wskazania. Na przykład Fraxodi – drobnocząsteczkowa heparyna ma tylko zarejestrowane wskazanie do leczenia zakrzepicy żył  głębokich podczas gdy Fraxiparina Multi ( dokładnie to samo Nadoparinum Calcium) ma 5 różnych wskazań – w tym oczywiście leczenie zakrzepicy żył głębokich.
Jeśli nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Tu cel wydaje się jasny – stworzyć szerokie pole działania dla kontrolerów NFZ, aby odzyskać od lekarzy jak najwięcej pieniędzy w formie kar. Drugi cel – zmusić firmy farmaceutyczne do rejestracji szerokich wskazań dla każdego leku – każde wskazanie to znaczna kwota pieniędzy. Jest jeszcze trzeci cel finansowy - ograniczenie stosowania leków refundowanych do wąskich, zarejestrowanych wskazań – np. blokery pompy protonowej tylko dla wybranych, a nie każdemu na zgagę.
Żeby było ciekawiej – stosowanie leków poza zarejestrowanymi wskazaniami ( pomijając groźbę kary NFZ ) to w świetle obowiązującego prawa – eksperyment medyczny. Wymaga odpowiednich procedur i uzyskania zgody Komisji Etyki Lekarskiej. Warto mieć tego świadomość stosując, na przykład, Captopril do ssania, pod język w celu obniżenia ciśnienia     ( takiego zarejestrowanego wskazania i sposobu podawania Captopril nie ma). Takie i podobne praktyki będą z całą pewnością surowo karane.
Dotychczas największym moim zmartwieniem było jak najlepiej leczyć moich pacjentów – teraz – jak nie dać się złapać. Nie warto się uczyć – trzeba ryć w papierach – ot co!

czytaj resztę »

Dodane w służba zdrowia | Komentarze 0 , zobacz komentarze

Czy zasady refundacji leków łamią prawa obywatelskie?

2011-11-28 22:08:28


Zmobilizowany przez moich pacjentów, a poniekąd także w obawie o własna skórę w aspekcie wystawianych recept, wystosowałem zapytanie do Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie następującej:
„ Artykuł 68 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej „Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych”. Tymczasem, w moim przekonaniu, przepisy Ministerstwa Zdrowia dotyczące refundacji leków łamią to prawo. Jedni chorzy otrzymują leki z niewielką refundacją, a inni mogą otrzymać leki na receptę oznaczoną literą „P” gdzie refundacja jest dużo większa, a czasem leki wydawane są bezpłatnie. Poza tym są leki ( na przykład Doxazosyna), które chorym z przerostem prostaty mogą być zapisywane na receptę z literą „P” z niewielka odpłatnością, a chorym z nadciśnieniem tylko na zwykłą receptę – drożej. Obie choroby są przewlekłe i takie zróżnicowanie zupełnie nieuzasadnione. W ogóle cały system refundacji jest pokrętny i niesprawiedliwy i służy chyba jedynie temu, żeby łapać lekarzy na pomyłkach w stosowaniu tych przepisów i karać ich wysokimi grzywnami. Uprzejmie proszę o opinię” 
W odpowiedzi  otrzymałem zawiadomienie, ze Rzecznik Praw Obywatelskich nie może podjąć działań w mojej sprawie. Równocześnie wyjaśniono co następuje.
Zgodnie z  art.68 ust.2 Konstytucji RP obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniaja równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych, a warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa.
Jak wielokrotnie wskazywał Trybunał Konstytucyjny, zasada równości nie może być utożsamiana z zasadą jednakowego traktowania. Zróżnicowanie obywateli jest sprzeczne z Konstytucją RP, o ile zróżnicowanie to nie znajduje uzasadnienia według kryteriów racjonalności, proporcjonalności i sprawiedliwości. Taka cechą relewantną pozwalającą na zróżnicowanie świadczeń opieki zdrowotnych są odmienne potrzeby medyczne.  Zróżnicowanie to powinno wynikać z ustawy i art. 68. Ust 2 Konstytucji RP do ustawy odsyła. Obecne zasady refundacji leków określają art.36 i nast. Ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach  opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych ( Dz.U. z 2008 r.Nr 164 poz. 1027 ze zm.) a od dnia 1 stycznia przedmiotowa kwestia regulowana będzie ustawą z dnia 12 maja 2011 r. o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych ( Dz. U. Nr 122, poz.696) według wskazanych wyżej kryterium potrzeb medycznych. W związku z powyższym nie można stwierdzić, że refundacje naruszają prawa i wolności człowieka i obywatela.
Zgodnie z art. 8 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich ( Dz. U. z 2001 r. Nr 14, poz.147, ze zm.) Rzecznik podejmuje czynności przewidziane w ustawie, jeżeli poweźmie wiadomość wskazującą na naruszanie konstytucyjnych wolności i praw człowieka i obywatela. W związku z niestwierdzeniem takiego naruszenia zawiadamiam jak na wstępie”
Taką odpowiedź otrzymałem. Przepisałem ten tekst pracowicie, aby nie zostać posądzonym o wyrywanie zdań z kontekstu. Poza tym być może komuś z czytelników przyjdzie do głowy podobna myśl  o możliwym łamaniu praw równości – odpowiedź ma jak znalazł.
Zaskoczyło mnie, że zasada równości nie oznacza równego traktowania. Dałbym się pokroić, że tak!
Okazało się też, że chorzy na nadciśnienie otrzymują droższą Doxazosynę niż chorzy na prostatę bo ich potrzeby medyczne są inne!  Dotychczas myślałem, że każdy chory chce się skutecznie i tanio leczyć. Cóż człowiek całe życie się uczy, nie tylko trudnych, nowych słów w rodzaju „relewantny”, ale i starych prawd, ze biurokracja nie ma zdolności do samonaprawy. Gojenie to cecha przynależna organizmom żywym. Administracyjne molochy degenerują szybciej niż myślimy.
Andrzej Michalski

P.S. Nowa ustawa refundacyjna jeszcze wyraźniej dzieli pacjentów w zależności od tego na jakie choroby chorują na tych którym państwo dopłaca więcej i tych którym dopłaca mniej chociaż często są to choroby przewlekłe " na całe życie".

czytaj resztę »

Dodane w służba zdrowia | Komentarze 1 , zobacz komentarze