Winnie The Pooh
2009-05-28 12:17:01
Świńskiej grypy ciąg dalszy
Nie ma to jak przyjaźń........

Rozmowy z lekarzami
2009-05-21 09:13:39
Zauważyłam, że osoby spoza branży medycznej, jak dorwą jakiegoś znajomego lekarza, to dzielą się z nim swoimi najróżniejszymi dolegliwościami lub historiami i proszą o diagnozę:
- skręcona kostka dalej puchnie, co robić?
- ręka cierpnie, co to znaczy?
- tata ma nadciśnienie, lekarz zalecił cośtam, co ty na to?
Kiedyś słyszałam, że w memencie wypadku samochodowego, jak ma się pełny pęcherz i dochodzi do uszkodzenia narządów wewnętrznych i rozlania zawartości pęcherza, to jest gorzej, dłużej się regenerują narządy. Czy coś takiego.
Więc pytam mojego kolegi lekarza, że słyszałam taką historię i czy on wie, czy to prawda, że nie można jeździć samochodem z pełnym pęcherzem?
A on na to: Tak, to prawda
Ja: No ale dlaczego, wytłumacz mi?
Kolega: No bo się można zsikać!!!
No i dalej nic nie wiem...
czytaj resztę »No więc jestem
2009-05-19 11:44:03
Muszę przyznać, że połechtały mnie wpisy tutejszych blogowiczów, szczególnie Miśka, że wypowiedzi osoby nie związanej z medycyną też mogą coś wnieść… A to ciekawe, co też markjetingowiec może wnieść do tej społeczności.
Taki markjetingowiec nie wyróżnia się specjalnie pod względem swojej profesji. Ogólnie się mówi, że markjetingowcem może zostać każdy – są to zazwyczaj osoby, które nie załapały się na studia prawnicze, medyczne, informatyczne, czy też architektury.
Nie to co lekarz, tutaj wiele czynników musi złożyć się jednocześnie:
- Trzeba mieć tą pasję – od dziecka badać misie i robić trepanacje czaszki lalkom swoich sióstr. No bo jak tu bez pasji tyle lat studiów i zakuwania znieść?
- Trzeba mieć genetycznie zdrową wątrobę i mocny łeb, bo studiowanie nie jest dla mięczaków
- Trzeba być masochistą żeby oglądać krew i wszystkie wnętrzności na co dzień i nie mdleć i jeszcze dowcipy o tym opowiadać
- No i trzeba mieć bogatych rodziców, którzy utrzymają finansowo w czasach wydłużonych studiów i pierwszej lekarskiej pensji, no i kupią gabinet.
A taki markjetingowiec specjalizacji nie musi robić – jest ona naturalna (gry i zabawy). Na trzecim roku studiów zaczyna już pracować, pod pretekstem zdobycia doświadczenia. A tak naprawdę, żeby zabić wolny czas i dostarczyć sobie jakiś wrażeń. Jak przychodzi do pisania pracy magisterskiej to okazuje się, że w obecnej pracy (skoro już pracuje i dobrze mu idzie) nie spieszy się znów tak bardzo. Ponadto mówi się, że połowa pieniędzy wydawanych na reklamę jest wyrzucana w błoto. Problem jednak polega na tym, że nie wiadomo, która połowa. Jeśli jednak nie wiadomo i jest to ogólna wiedza, to co tu się martwić, trzeba robić swoje. A gdyby tak lekarz zastanawiał się którą połowę wątroby trzeba wyciąć?
Wielki ukłon w kierunku Waszej profesji!
czytaj resztę »


