Frustracja

2009-03-05 17:02:59

Przeczytałam dwa artykuły i tak mnie coś dźgnęło. No i dodatkowo jeszcze te Internetowe Targi Pracy. Co za farsa.

Zaznaczam, że wszelkie podobieństwa do rzeczywistości są tu po prostu przypadkowe.

Pracuję w miejscu, które jest prawdziwą oazą rodzinnych koligacji (albo innych powiązań). Wystarczy poszperać w necie i zlustrować choćby pojawiające się ogłoszenia o pracę. Chociaż to wcale nie jest takie oczywiste, jak się nie ma dostępu do książki telefonicznej pracowników. A ustawowy sposób zatrudniania (art. 107 ustawy) da się obejść bardzo łatwo. Najpierw zatrudnia się taką "rodzinną" lub znajomą osobę na zastępstwo albo na umowę zlecenie (ustawa nie wymaga tu publicznej publikacji ogłoszenia). Ta osoba poznaje sobie wtedy przez jakiś czas pracę. Potem pyta się Urząd Najgłówniejszy, czy można ogłosić formalny nabór na to stanowisko. Urząd Najgłówniejszy się zgadza, a wcześniej przyuczona osoba wygrywa konkurs, bo jest najlepszym kandydatem na to stanowisko. Przecież ma doświadczenie, zna specyfikę tej pracy i formalnie jest najlepsza. I tak to się robi u Wielkiego Płatnika. To, że nepotyzm jest wszechobecny, jest całkiem normalne. Poza tym, wszędzie się trąbi, że w Kontroli brakuje lekarzy. A tak na dobrą sprawę g… to kogo obchodzi. Tych, co już tu pracują chce się skłócić. Rozsiewa się ploty, kto ile zarabia i od razu każdy patrzy na siebie spode łba. A tego jak jest faktycznie nikt nie wie. Ale wracając do braku lekarzy w Kontroli – jakoś się to kręci bez nich. Jeszcze. Zachęcam Świadczeniodawców do monitorowania składu zespołów kontrolnych. Ale przedtem dokładnego przestudiowania art. 64 ustawy. I przede wszystkim zachęcam do czytania instrukcji, które są zamieszczone na stronach internetowych Okręgowych Izb Lekarskich, a także Porozumienia Zielonogórskiego. Jest tam dokładnie wyjaśnione jak postępować w trakcie kontroli. Tam przynajmniej można bez problemu znaleźć wszystkie zarządzenia i inne jawne dokumenty, które bardzo często ciężko jest wydobyć z rodzimej strony Płatnika (no poza ustawą). Osobiście wolę edukację niż bezcelowe szarpanie się z kontrolowanym. To, że niektórzy kradną (bo trzeba to nazwać po imieniu), to fakt. Ale część działa na niekorzyść pacjenta i nas wszystkich, ponieważ przepisy są niejasne i nieprecyzyjne. I to też g… kogo obchodzi. Kontynuując wątek lekarzy – żaden normalny lekarz nie pójdzie pracować do administracji. Chyba, że jest na coś chory i nie może pracować w zawodzie. Albo jest emerytem i chce sobie dorobić. Tacy właśnie jesteśmy. Ale kocham tą ekipę, te pielęgniarki, magistrów, lekarzy. Bo to my jesteśmy do czarnej roboty. Tu u Wielkiego Płatnika. I tak naprawdę nikomu nie zależy na tym, żeby to zmienić. Przy tym zakresie obowiązków i takiej płacy będzie nas coraz mniej. Tych, którzy wytrzymają prawdziwe siedzenie w papierach i patrzenie na tą popieprzoną rzeczywistość. Zostaną same koligacje i nepotyzm. Przyjmowani są natomiast do pracy czasem ludzie z bardzo dziwnym wykształceniem (jak na tą branżę). I nie wątpię, że czasem są potrzebni, ale… ktoś powinien bardzo wnikliwie przestudiować zakresy obowiązków na poszczególnych stanowiskach.

Co do podwyżek – jeśli kogoś boli, że człowiek, który stara się dobrze wykonywać swoją pracę zarabia tyle, na ile zasługuje, to trudno. Owszem jeśli jest się z tych, co mają szczęście być w Układzie, to taka praca może się wydawać całkiem przyjemna i dochodowa. Ale jeśli robi się coś, co potem naraża ciebie i twoją rodzinę na jakieś niebezpieczeństwo, to chciałoby się zarabiać więcej niż tamci. Kontrolowanie innych nie jest łatwą pracą. Szczególnie w realiach u Wielkiego Płatnika. Potem masz na głowie prokuraturę i nie wiadomo, co jeszcze. Przestępcy znają Twój adres, a ostatecznie twój zakład pracy i tak najczęściej idzie na ugodę ze złodziejem. To bardzo budujące. Tym bardziej, że za odzyskane publiczne pieniążki nie ma żadnej gratyfikacji. Jak w co poniektórych innych urzędach.

Codziennie przekonuję się, że to nie jest praca dla mnie. Co więcej – dla żadnego uczciwego człowieka…




Komentarze: 0

Nie dodano komentarzy.

Dodawanie komentarza