Zasłyszane...
2009-10-13 22:33:20
Zarzucono mi tutaj, że szermuję językiem w sposób nie...kontrolowany,odpowiedzialny,itd.(właściwe podkreślić), wreszcie, że używam go, jak dziecko skalpela... Przypomnialo mi to pewną krótką, wymowną anegdotę zawodową.
Miałem otóż zaszczyt lat temu dobrych kilka gościć na Wigilii w II Klinice Chirurgii AMG-legendarnej, a nieistniejącej dziś "Łąkowej". Zacny ten zespół zarządzany był przez Prof. Zbigniewa Grucę (z TYCH Gruców), i pomieniony, skądinąd znakomity chirurg, wyjaśnił mi lakonicznie proste zasady, jakie rządzą chirurgią. Tak prosto i lakonicznie, jak tylko można wyjaśnić nie-chirurgowi. Otóż:
"...najpierw dlugo stój i patrz na ręce lepszym. Równocześnie ćwicz sprawność manualną, której nigdy dosyć. Potem?...Potem już z górki. Wytnij to, co ci się nie podoba i nie pasuje do krajobrazu. Następnie zszyj czerwone z czerwonym, białe z białym, a żółte z żółtym. Oczekuj efektu. Na pewno będzie dobrze..."
Biorąc zatem pod uwagę ostatni wers-czyż nie można nauczyć dziecka chirurgii ?
Tyle tytułem żartu. Śledzenie losów dywagacji b(oskiego)oskara na temat nas, idiotów... wyczerpuje. I chyba, cholera, uwstecznia ? Skoro komentujemy, zniżając się tym samym do poziomu... Misiek? rzeknij coś, aby mądrze?
